Orfeusz

By Koza

On AMOK

Released on April 15, 2022

Thumbnail

[Intro]

Robię pull-up

Przed bramami niebios

Jakbym znów zajebał szczura

Jakbyś znowu miała mnie na rękach

Czyniąc cuda

Chcę cię czuć na skórze

Zanim znów nadejdzie druga

Bo nadejdzie druga

Wiem, że nie chcesz tego... (słuchać)


[Zwrotka 1]

Mam to złoto na wymianę

Chociaż wiem, że jest prawdziwe

To rozmienię je za parę wizji

Parę gram używek

Jestem zły, bo wychowałem się

W tym przeokropnym syfie

Więc nie migam się od tacy

Kiedy ktoś akurat sypie

Proszę cię wybacz mi ten brak uwagi

Mam zajebany łeb

Muszę se wyrwać chyba flaki

W moim obiegu są rzeki

Tych ściech

I nie obchodzi mnie

Że jestem martwy

Nigdy nie żyłеm marzeniem

Chyba, że twoim kiеdyś jak się

Zdarzyło za daleko mi odlecieć

Mam wyjebane na twój weksel

Mam wyjebane na swój PR

Mówią, że nagrałem sextape

Nie wchodźcie w wyniki wyszukiwań

Czuję się kurwa jak... (oh)

O przepraszam, nikt nie pytał

Moja trwoga nie jest cicha

Bracie nawet nie wiesz co ja dźwigam

Przeliczam wyroki na stówy na ruchy

Nie sądzą mnie sądy, a sądzi mnie Bóg

Nie ważne który, bo mi nie wybaczą

Że ich naśladuję używając słów

Colonel Kurtz

Dobrze to wiem

Coraz więcej, coraz mniej

Gaz wciska pierś

Krzyczę gang, gang, gang, gang


[Bridge]

Gang, gang, gang, gang

Gang, gang, gang, gang

Gaz wciska pierś

Krzyczę gang, gang, gang, gang

Gang, gang, gang, gang

Gang, gang, gang, gang

Gaz wciska pierś

Krzyczę gang, gang, gang, gang


[Zwrotka 2]

W głowie wiatr

W nosie krew

Czuję wolność

Nie chcę spać

Chcę cię zjeść

Chcę się wciągnąć

Znowu kat

Łapie dłoń

Jakbym coś ukradł

Srogi sort

Muszę zejść

Muszę się sturlać

Wiem, że skurwysyny chcą mnie zobaczyć jak płonę

Czasem chcę ich sam utopić, jakbym był potworem

Mam tylko jednego wroga i go chowam w sobie

Jak pojawi się znowu to pewnie wszystko wchłonie

Pożar

Sprzedaż

Standard

Podaż

Dolar

Yeny

Euro

Koka

Dużo

Lodu

Duże

Biodra

Wraca

Dzisiaj

Jest roz

-sądna

Powiedz proszę jak cię mogę kochać

Gdy umierasz z własnej woli trzymając me serce w dłoniach

Zacisk zimnych palców zawsze będzie mi wtórował

Tak straciłem duszę, już została mi połowa

Suma twoich milczeń teraz wisi tu jak obraz

Zebrałem te wszystkie chwile, wzruszenia po klonach

Szkoda, że ta radość w tobie nie mogła pozostać

Wiem, jesteś dla piekła, choćbym sam się nie oglądał


[Outro]

Orfeusz, nie Otello

Kwiaty nagle więdną

Nie wrócę po ciebie

Choć nie jest mi wszystko jedno

Nigdy nie spotkamy się już więcej

Brzmi to słodko

Za młody na śmierć

A śmierć mi zrobiła...

Orfeusz, nie Otello

Kwiaty nagle więdną

Nie wrócę po ciebie

Choć nie jest mi wszystko jedno

Nigdy nie spotkamy się już więcej

Brzmi to słodko

Za młody na śmierć

A śmierć mi zrobiła blowjob