LSD

By Koza

On AMOK

Released on June 8, 2022

Thumbnail

Spożyłem to i nie ukrywam, było dobre

Widzę świadomie, słyszę się pod każdym kątem

W białym namiocie który nazywają słońcem

Sypiają ci którym na ziemi niewygodnie

To jest wielki bal na który nie da się spóźnić

Zawsze parę faz, parę faz jestem od pustki

Zapycha się drive, już pamiętam dobre chwile

Prawda jednym z kłamstw, też w to kiedyś nie wierzyłem

Jestem dla kosmosu, myślę rozmawiając z trawą

Wśród chaosu żyją dobrze ci którzy się bawią

Swą postacią, brakiem ego

Brakiem formy, cudzą rolą

Zwiedzam patos, zwiedzam przemoc

Widzę kompleks, widzę słowo

Widzę stratę i niewdzięczność

Widzę lęk i widzę prolog

Widzę to co będzie dalej jakbym w celi ogniem płonął

Może wszystko to jest żartem

Może to jest kara za coś

Może śnię się sobie w wannie i to zrozumiem na starość

Ze świtem LSD płonie znicz, nie mogę spąć

Palę stuff, robię mix, teraz pod językiem mam (x2)

Ze świtem LSD (x8)

Mniemam że słyszysz mnie zza tej zasłony

Przyszedłem opchnąć ci tani aforyzm

Dziury w sumieniu i kwiaty na dłoni

Na zawsze będę już błogosławiony

Żywe obrazy się rodzą w agonii

Nie daj se nigdy czegoś nie pozwolić

Nie daj się nigdy wybić ze swych opcji

Nawet jeśli kogoś stracisz po drodze

To dziwne jak łatwo jest mówić o sobie

I dziwne jak trudne jest siebie rozumieć

Dziwne jak mówią że zrobiłeś w porę coś

Kiedy się dokładnie nią nie kierujesz

Mamy spiekotę umysłu w naturze

Dlatego wyprzedza nas własny zapał

Zawsze pamiętam jak poczuł się Józef

Gdy objawiła mu się wola pana

Ze świtem LSD płonie znicz, nie mogę spąć

Palę stuff, robię mix, teraz pod językiem mam (x2)

Ze świtem LSD (x8)

Ze świtem LSD płonie znicz, nie mogę spąć

Palę stuff, robię mix, teraz pod językiem mam (x2)