Chleby

By Koza

Released on March 24, 2019

11K Views

Thumbnail

Psy szczekają, dalej karawana jedzie

Wyżyję na chlebie, który zjem z musztardą po obiedzie

Miałem ciężką orkę, teraz mam narzędzie

Zanim powiem dziesięć, kury mają już siedzieć na grzędzie

Ledwo chwyciłem za klamkę jakbym biegał w LA

Choć nie zostałem sprinterem, mam otwarte wejście

Zgarniam ciągle pole jakbym przejął schedę

Ale żaden ze mnie dziedzic, bo więcej niż dziewczę chcę

Nie wpierdalaj mi się w precedens, ebe ebe

Słyszę kroki za plecami, bo odbijają się echem

Nie znasz takiej kaligrafii, by zmienić prawa literek

Zmieniam prawa zachowania kwitu na szczególne cele

Ale fart, przekładam swe milion wad na co najmniej milion wat

Buduję se własny świat, to nie Minecraft

Puenta tego gówna nie będzie multimedialna

Nie gram roli w życiu, kurwa, ja tam gram w Pasjansa

Wszyscy chodzą w maskach jak na obrazie Ensora

Napiszę wam nowy Koran i umrę na Bora-Bora

Twoja siora prosi o autograf, jazda wyczynowa

Dojdzie do ciebie pisk opon długo zanim skręcę koła

Hej hej hej, ludzie potrzebują mnie

Żeby wmawiać se nawzajem, że z nimi wszystko okej

Mam taką zasadę, że robię wszystko co chcę

Za parę rzeczy żałowałem, a za parę nie

Typie, mam wszystko tak easy, że byś dostał ciężkiej schizy

Widząc jak bardzo różnimy się pod względem słowa "limit"

Imituję algorytmy na wygraną wszystkich innych

W czasie przyszłym, tylko po to, żeby stać się od nich szybszy

Pytają gdzie jest Koza...

Pytają gdzie jest Koza

Pytają gdzie jest Koza

Trochę czasu stałem z boku rapu, bo lubię mieć sam ze sobą kontakt

Ale chyba muszę znów rozjebać akumulator, bo mam błąd łącza

Oni w labiryncie kroczą zgubieni, jak dziecko błąka w Ikei

Wybudowanej na planie podstawy zaczerpniętej z Greki

Jestem fenomenalny lecz się wymykam episteme

Czerwień to nowy czarny, tak opuściłem więzienie

Siema, mówię to dziś czwarty raz, odbiorca to znowu ja

Minąłem sam siebie w drzwiach, lecz poczułem tylko strach

Bo nad pokojem mam strych, a na strychu kilka lin

Jak się kładę spać, słyszę wiatr, lecz nie powiem wam

Tego co mówi mi

Nie pyta gdzie jest Koza...