Akta

By Koza

On AMOK

Released on June 8, 2022

Thumbnail

[Refren: Koza]

Brud w moich aktach, brud w moich aktach

Chcieli żebym zniknął, choć się nie wyświetlam za dnia

Brud w moich aktach, brud w moich aktach

Nie pamiętam nic mordeczko, to nie ja, to xanax


[Zwrotka 1: Koza]

Sklecam mądre zdania, za to płonie kaska

Łypią na mnie dranie, nienawidzę tego miasta

Nie wiesz co się stanie z tobą jak podjedzie kasta

W lustrze piękne panie, jakbym się nazywał Farquaad

Gram w centrum Warszawy, ludzie robią przez to protest

Zgarniam więcej nienawiści niż niejeden znany poseł

Spróbuj uśpić moją czujność i nie wjebać się na kosę

Mogę zrobić se z ciebie trofeum, choć jestem jaroszem

Super silvеr haze, znów przypalam stres

Rzadko mi się zdarza sypiać, rzadko zdarza jeść

Niе pamiętam miejsc, nie pamiętam zdarzeń

Czuję się najlepiej, sam se spróbuj jak chcesz fazę

Powiedz mi co robisz, jak cię goni własny klon

Brud w moich aktach, nawet nie wiem ile stron

Nawet nie wiem który rok, tracę kontakt z samym sobą

Znów udałem się na lot, tylko ja i ma świadomość

To spada jak z nieba grom

Czuję nagła glebie przeżyć, więc muszę odwiedzić squat, znaleźć coś co mnie uśmierzy

Znowu w tłumie chwytam dłoń, nie wiem do kogo należy, chociaż liczę, że to twoja, no bo nikt mnie nie zna lepiej

Kwiaty na pogrzebie, tata byłby dumny

Obrazek z papieżem i puste rany kolumny

Może jestem wtórny, może czuję żal

Nie pamiętam miejsc, byku, nie pamiętam nazw

Muszę sam ze sobą wstać i się postawić przed sądem, przyznać sobie każdą z kar za to co jest niewygodne

Czuję nienawistny brak, teraz se na to pozwolę

Wymiociny w moim gardle, ja od zawsze mam to w sobie


[Refren: Koza]

Brud w moich aktach, brud w moich aktach

Chcieli żebym zniknął jakbym jeszcze istniał - farsa

Brud w moich aktach, brud w moich aktach

Gdy cię znienawidzą przestaje się liczyć prawda


[Zwrotka 2: Bartuś419]

Brud w moich aktach, brud w moich gaciach

Kruszę to na stole, potem jaram sobie blanta

Bartuś to wandal, Bartuś na nartach, Bartuś, Bartuś, Bartuś

Bartuś pisze esej, SOSa smsem wysyła ci

I co tera, et cetera

Powiewa mi

Świat to ściera

Et cetera

Koniec końców

Znowu jestem w baśni, ale to ja muszę zginąć

Królewska para ucieka gdzieś

Ja jestem diabłem, na mnie polują

Aparatura skrętu

Moje ciało jedzie furą

Lekarz uderza mnie młoteczkiem po kolanach

Zero reakcji, nawet kiedy sól jest w ranach

Jak to możliwe, że ja ciągle żyję

Nie żyję, tylko mam tą dziurę w szyi

Jestem w Paryżu, nie pamiętam lądowania

Perypetie z Francji

Piekarnie, croissanty, pudełka, trufle, gęsty hasz

Przecież tak dobrze mnie znasz a znikasz szybko, jak moje palenie

Bartuś pisze esej, SOSa smsem wysyłam ci

I co tera, et cetera

Powiewa mi

Świat to ściera

Et cetera

Koniec końców, to jest ta chwila, co zegar wybija

Brud w moich aktach, brud w moich gaciach

Kruszę to na stole, potem jaram sobie blanta

Bartuś to wandal, Bartuś na nartach

Bartuś, Bartuś

Bartuś pisze esej, SOSa smsem wysyła ci

I co tera, et cetera

Powiewa mi

Świat to ściera

Et cetera

Et cetera