KIMBO SLICEZ

By Koneser

Released on June 2, 2022

Thumbnail

[Refren]

Nie tykam wódy, bo bym leżał w czarnym worku

Dookoła pełno grudy, promocja jak w czarnym piątku

Jak kanapki na to stówy, steki na naszym żołądku

Gaz do dechy, joincik gruby, reszta stoi w strasznym korku

Na ogonie mogę mieć tylko psy albo wroga

Ty-tyle grzechów, modlić się jest wstyd nam do Boga


[Zwrotka]

Z ulic na salony tak jak Kimbo Slice

Tylko ją dotknąłem, a już jęczy jakby King Kong wlazł

Pie-pie-pierdolę czy zrobię tą płytą stak

Ciągłe rajdy, Collin McRae

Daję gazu, potem xanny'a i myślę, jak zrobić hajs ten

Chcą mnie zabić, ale przez internet grozi palcem

Nade mną wiszą obrazy lucyferów, bozi w ramce

Otworzyłem oczy, przede mną cała lista

Nie-nie chcę pamiętać jak wygląda brama z bliska

Od kręcenia jointów wszystkie palce jak pianista

Opozycji szczam do mordy, stąd się wzięła piana z pyska

Twoich idoli mam na gryzka

To dla mych kotów tak jak Whiskas

Chodzę jak numer jeden grupy

Od twojej dupy spam na insta

Chodzą podobno takie słuchy, żeby te suki brać na dystans

Robię to po to, żeby zarobić, ona znów do mnie naga przyszła


[Refren]

Nie tykam wódy, bo bym leżał w czarnym worku

Dookoła pełno grudy, promocja jak w czarnym piątku

Jak kanapki na to stówy, steki na naszym żołądku

Gaz do dechy, joincik gruby, reszta stoi w strasznym korku

Na ogonie mogę mieć tylko psy albo wroga

Ty-tyle grzechów, modlić się jest wstyd nam do Boga