25

By Komil

Released on June 12, 2022

Thumbnail

Rzuciłem rap

Bo nie chciała mnie scena, ja to czułem jak Multi

Mam dość udawania, że jest wszystko okej, pooszukiwały mnie na siano głupie kurwy

I jestem wrażliwy więc boli mnie to, nawinę o tym żebyś wiedział, że boli

Pamiętam kto o mnie co mówił i pisał, że jebać jak tylko się pojawiał Komil

Mam pamięć szachisty, już się nie upominam o hajsy, nie oddasz to naliczę syna

Mam dość już bycia ponad tym, chcę pobyć człowiekiem, poudawać debila

Zebrało przez lata się we mnie jak chuj, dotarło to do mnie, że byłem gwałcony

I chciałbym to jakoś łagodniej opisać, ale kurwa się nie da, moje życie to bomby

Wybacz mi stary jak nie jesteś gotowy, ja wtedy nie byłem, nie jestem i nie byłem świadomy

Dziesięciolatek, z trenerem szachowym, z nim na zawody, miał zaufanie u

Moich rodziców, jak się kłócili, zasypiałem tuląc maskotki

W tym samym pokoju te niewinne gwałty nazywał ten trener łaskotki, ta

To dla przyjaciół, dla tych prawdziwych, co przeżyli piekło i potrafią kochać mimo tego gówna

Wiem, że z tym żyje się w chuj ciężko, i to wraca po latach jak dzieci po studiach

Samoocena wystawiona przez los, pół żartem pół serio znów dostałeś pałę

Mam ochotę wykrzyczeć na cały głos: JAK TO NAGRAŁEM TO KURWA WYGRAŁEM

NA KARKU MAM ĆWIARĘ I ŻYJE SE DALEJ, WYBACZYŁEM MAMIE, WYBACZYŁEM TACIE

NIE JESTEM NORMALNYM CHŁOPAKIEM, NIE CHCĘ PRACOWAĆ NA ETACIE

Więc proszę Cię, weź popchaj to dalej, niech posłucha tego ten kto rządzi krajem

Niech posłucha Quebo był dla mnie przykładem, Friz, nie ma za co za fotkę na instagramie nie?

Dzisiaj niewiele tu znaczę z wyboru, przerosło mnie życie, wiesz chciałem do grobu

Schowałem się w cieniu, zgarbiłem jak Golum, prawie miałem grawer na pierścieniu Olu

Przepraszam twój tata też był dla mnie ciosem, bałem się o tym rozmawiać i proszę

Nie miej mi za złe, naprawdę chciałem dobrze, dla Ciebie i dla mnie, dziękuję że mogłem

Choć lata magiczne jak słowa, to przykre ja nie chce próbować

Widzę, że życie inaczej chcesz sobie ułożyć ode mnie jak ciocia

Ja życzę Ci więcej niż ona, to miłość bezwarunkowa

Jedyny jest taki, że jak chcesz się zabawić to musisz przyjść w różowych włosach, ta

Wy widzicie tylko, że wygrywam hajs, że wygrywam życie, na wszystko mam czas

A prawda jest taka, że depra i żal, ciągle w żałobie bo ziomka mi brak

Rok temu pojechał na wakajki i jak? Meksyk, ja nie chce już smutać

Pobili go, zasnął, wyrzucili przez balkon, za gardło, że przebiły żebra mu płuca

Do dzisiaj śpię w ubraniach, które wybierał, niedługo go wrzucę na skórę

Dziś nie gram w pokera dla siebie, dla niego, chcę zrobić z Jokera kulturę

Obiecałem, że zajmę się młodym, więc młody jak słyszysz ten numer to dzwoń

Twój braciak to robił nieważne czy sukces czy kłopoty, śluby czy dupy czy broń

Najlepsze miał serce, bo widział w nas to, czego nie dostrzegali w nas nawet nasi starzy

I nikt tak nie wierzył tu w dobro jak on, nawet jak hajsy i oddsy się nie zgadzały

Jestem mu winny te wersy jak wam, Mamed to Polak, a Komil to ja

Nie lubisz mnie? Spoko, ja Ciebie i tak, jestem jak Gandhi gdy chodzi o świat, heh