Released on June 11, 2015

Thumbnail

Nigdy nie zabiegałem o poparcie podziemia

Kładłem lagę na to czy to legal, czy nielegal

Dalej kładę, no bo kurwa mam poukładane

Idź się jebać, jak myślisz inaczej

A ja i tak zostaję tu

Pamiętaj o tym, wszystko ugraliśmy sami

Ludzie moi nie puszczają weny

Drą japy chórami, [tchami?]

I sami siebie nazywaliśmy kingami

Od początku

No bo za nic nas nie zamkniesz w ramy

Sram na rap, raperów i nie szukam tu kumpli

Więc nara, przejdę bokiem

Nawet nie umiecie wkurwić mnie

Włożyłem w grę z PBE ogrom pracy

I mam okno na widoki o których możesz pomarzyć

Pchamy na syf ulic twardy towar

Nie znieczuliłaby nas tu pogardy tona

Zamuliłem, ale czas brać się w garść od nowa

Palić hajs, jak niegdyś Onar u Borixona

Nie wpierdalam się z buciorami w nieswoje sprawy

Jestem z dala od takich i na bank nie pogadamy

Ile by nie pokazali, mam za nic

Nie ma tematu, więc zamilcz

Rozdupce jak Dawid na Imprimatur

Albo chuj, gadaj zdrów, jak ci słów nie szkoda

Moje crew jest untouchable, jak bym zapomniał dodać

Gnoi ból zżera znów, choć korona jest cierniowa

Wraca król i to kolejny punkt dla Krakowa

Hola, I’m livin’ live

To nie szczytowa forma

Żaden Lucky Dice, Lucky Strike, skrobię ot tak…

Mam for live flow

Ty masz 4fun manierę

W tym folwarku, ziom, czuję luz jak ADM

Ulica dała mi wiele, ale nie taki intelekt

Mam to w genach

Dlatego dzieciak stawiam na siebie

Bo wiem co jest moim celem

Bez kontraktu w Def Jamie

Będąc sobą zrobię więcej niż kurwa niejeden