Released on March 30, 2019

Thumbnail

Ten bit nadal bije jak serce, pamiętam te chwile jarania się Eisem

Pamiętam goudę i sklep, te setki nagrywek co nie były nie na setkę

Upijanie się winem po seksie i to jak z rapu liczyłem na więcej

Kto by powiedział, że chce stres? Ja tu wbijam na leczenie dźwiękiem

Budowany fundament zgodnie ze sztuką, ogarnij moje referencje

Nie mam ochoty się dłużej prosić: błagam wbijaj na kanał, subskrybuj

Duży ogon spraw do załatwiania, tak jakby wyrósł mi drugi chuj z tyłu

Czaisz? Dlatego nigdzie wygodnie się nie siedzi i lecę

Nie zjadam tych zjebów, nawet zbyt słodcy Ci raperzy na deser

Marcin po co tyle żółci? Już była POZA, pij browar i ciśnij

Pora na prysznic, zmienię ksywę na "Mc mowa nienawiści"

Albo lepiej "Young HateSpeech". Fajne macie protesty

Klapki na oczach, newsy na szybko, macie swoich pro świętych

Serce do rapu mam albo miałem, środkowy palec do rap gry

Nie żyję z tego dalej, więc nigdy o to nie musiałem się martwić

Kto mi kupi kawałki, o odsłuchy i fanty

Wierzysz raperom? No to albo jesteś głupi, albo nie znasz ich

Mam wyjebane na casting - żyję dalej i mam styl

Muzyka izoluje rany, setki sampli przyklejane jak plastry

A cała otoczka, tylko chłopaczki, zmieniają wizerunki jak łatki

Chciałem przez to uciec od tej muzyki lecz ona nie wypuści mnie z klatki

[Ja mówię] kołkejn kołkejn kołkejn kołkejn

[Ona mówi] ołkej ołkej ołkej ołkej

Te wersy powyżej to kłamstwo jak to, że Wałęsa nie był Bolkiem

Kochani słuchacze, no dobrze, jedną dobrą płytę mogliście przemilczeć

Ale lecę dalej, pluję ogniem, naprawdę wolicie ich wersy tragiczne?

To wino dojrzewa jak brzydka laska, która po latach staje się milfem

Na spalonej ziemi wyrasta nowe życie, powoli widać liście

Podwójne znaczenie ich wiesz, bo to zajebiste liście liryczne

Zanim nagram coś z tamtymi baranami to prędzej zniknę i skisnę

Nie potrzebuje płyty roku, mam system, znam wyjście

Jak jakiś pasjonatów spis jest - no to wpisz mnie na listę

Czym są pieniądze i kwoty dla Boga? Jaki te bloki chcą towar

Chujowe rapy się sprzedają nie bez powodu, mają popyt i podaż

Latino popy, wydają dźwięki pawie, prezentują opierzenie

I przez krótki moment myślę: byłoby dobrze prawie... ale nie jest

Palący temat, ogień na miasto, my naprawdę robimy rapy tu

A Ciebie namiastko - to ubiera chyba kolabo Żabson i Jacyków

Mówię Hasta la Vista wam, to moja smaczna nowinka dla mas

Ulga, jakby przeszukały mnie psy i nie znalazły co Marcin skitral tam (ulga)

Ale to były stare dzieje, z nich dzisiaj się nawet śmieję

Nie pytaj się głupio szefie, masz tu konto, "dawej przelew"

Siema byku, no nie sprawdzałem typów, co, znowu szykują zdradę?

Się zlituj, nie wiedzą sami co tam robią tak jak Rychu.. W programie Agent

Fani zliżą ich kał ze ścian, co roku nowy łap, kolekcja

Za późno wykryta choroba, przerzuty, ta walka nie ma szans, przestań

Doktorze Marcinie, graj, lecz rap, lecz rap nas nie chciał

Podkładam tylko potworom pułapkę, wiesz, jak Dratewka

Bum... Nagle wyjebało, nagle całe tu wyje stado

Byłem zawsze ponad miarę kochanie dlatego nigdy nie szyłem na nią

Miałem wypadki, wychodziłem cało, znowu się jakoś wyliżę, mamo

Robię nowe rzeczy nie tylko dlatego, że widzę że na nie czekają

Robię nowe rzeczy nie tylko dlatego, że widzę że na nie czekają

Robię nowe rzeczy nie tylko dlatego, że widzę że na nie czekają