Released on May 22, 2019

Thumbnail

1.Nie widzieli we mnie gościa, który chce się wydostać

Widzą  moje monstra, chcą mnie z nimi porwać

Nie  widzą w źle dobra - ja widzę źle , dobra..

Ona taka mokra, to łzy, pot i klątwa

Chcą ode mnie więcej, niż chciałem, ja kiedyś dostać

I  mówią nareszcie, kiedy myślą, że się poddam

Kiedy  łapią kleszcze, to się wyrywam na spontan

Myślę o subiekcie, a miałem tu nie osiągać nic

A  Ty skończ pierdolić, bo nie będziesz za mnie żył

To mój ból, mój krzyk, to mój gnój - bez reszty

Chcę się zadowolić, bo na plecach piekieł sznyt

Cierpki blues jak sny, a ty stój jak pieski

Widziałem  ludzi tak podłych , że ciężko jest ich zranić

Widziałem ćpunów tak głodnych, co mieli godność za nic

Widziałem typów tak mądrych, co siebie zabijali

Widziałem ich w lustrze na piątym, mieli wiele twarzy

Ref

Sumuje nieszczęście, a widzę różnicę

Opisz tą materie, małym światem liter

Gdy myśli mordercze, pale pacyfikę

Jestem zwolennikiem, bycia przeciwnikiem x2

2.Inni lecą w tyrkę, ja wbijam za winkiel

Patrzą oczy przykre, jak miłość we mnie dziś stygnie

Nie żyje naiwnie, żyję chwilą - nim zniknie

To dla was jest dziwne, czemu od ramy odwykłem

Znów słyszę modlitwę, paląc sobie biblię

Mając szanse nikłe, grając w grę o kwit ten

Czym dziś są ambicje, w świecie kolorowych leków

Świat toczy zgniliznę, sprawdź od połowy przekrój

I nie widzę dalej sensu, rozwiązują me działania

Ślepnę od różu lateksu, kurew nie pozdrawiam

Jest tu tyle przeszkód, życie nie karzę skakać

Jak utniemy we dwóch, oddam cząstkę bólu świata

Czy to jest atrapa sztucznie kreowana?

Jak jej barwy nadać, gdy wszystko się skrapla?

Znowu w ciemność spadam, czekam tam na brata

Chciałem ją tam zabrać, lecz chciałbym za dużo naraz

Ref

Sumuje nieszczęście, a widzę różnicę

Opisz tą materie, małym światem liter

Gdy myśli mordercze, pale pacyfikę

Jestem zwolennikiem, bycia przeciwnikiem x2