Łowca Androidów

By KiQumusic

On Egocentryzm

Released on October 1, 2018

Thumbnail

[Zwrotka 1: PPW]

Nasza planeta pozbawiona tlenu, ludzi opętał Kratos

Spalone połacie terenu przypominają mi pustynie z filmów post-apo

Widzę z bliska tornado, znane nazwiska coś znaczą

Lenin, Stalin, Kennedy, Putin, Hitler, Obama, Gorbaczow

Pełno zabawek, pustych samochodów

To resztki tego, czego nie zabrała ze sobą bomba atomowa do grobu

Widzę w oddali organizm, nad przepaścią tam stoi

Chyba zapomniał Pan o nim, imię Anonim, jako Android

Czarna peleryna, na głowie maska i filtr na gardle

Zamiast krwi płynie czarna benzyna, zamiast żył ma gumowe kable

Samemu sobie, jako wielki robot i wielka ironia

Bo stworzył go człowiek i teraz jest jego obiektem polowań

Ty tego nie widzisz, bo dla mnie pomału to staje się chorе (chore)

Tracimy kontrolę nad wszystkim, co jest cyfrowe (aaaaaaa)

Ogarnia szał, ogarnia krzyk, aby po chwili samеmu ogarnąć

Że tak naprawdę nie ogarniasz, nic


[Zwrotka 2: KiQu]

Tworzymy maszyny, przeprowadzając dzieci przez system

Zabieramy im wolność wyboru, zostawiamy sugestie przykre

A, B, C, D, jak długo jeszcze będą zgadywać wymiary?

Boją się odpowiadać, bo w strachu padają pytania jak strzały

A ponoć nikt nie chce ich zabić, czy to ja miewam omamy?

Nie ufam spojrzeniom, zazwyczaj patrzą tylko w ekrany

Sam też błądzę, to pewnie przez bodźce, tłum jednostek

Niby tacy sami, a każdy chce uwagi ponad normę

Komendy i polecenia tworzą schemat działania, ruszamy na wojnę

W świecie androidów spotkasz łowców, może się porwiesz

Przestań spełniać stos oczekiwań, chociaż czasem są pomocne

Zrozum te swoje, nie cudze, niestety zazwyczaj odwrotne

Zanim przyjdzie nam odejść, chciałbym zostawić po sobie garstkę

Ludzi nauczonych siebie, pasji, stawiających na szanse

Tych, co mogą być wolni, przez to skuteczni bardziej

To nie tak, że gardzę, no offense, naprawdę