Released on September 16, 2013

Thumbnail

[Verse 1: Kidd]

Współczesny niewolnik własnych blizn na nadgarstkach

Bo kto mi udowodni, że to nie po kajdankach

W dorosłe życie falstart, wiesz, ciężko jest biec

Mając między kostkami przywiązany liny metr

Szukam tego korzeni, jak niegdyś Alex Haley

I trudno uciec z plantacji, kiedy łatwiej się powiesić

Na pętli, śmiało, gałąź nie wytrzyma presji

Ja wyjdę z tego cało, na konto wpisz kolejny

Akt autoagresji, wierz mi, nie piszę wierszy

To proste teksty, o tym jak być niepewnym

Tak podnoszę się z gleby setki razy

Dajesz radę kaskader, jeśli sam tak potrafisz

Mów mi Harry Houdini, bij brawa, jak się uwalniam

Stagnacja społeczeństwa nałożyła mi kaftan bezpieczeństwa

Sprawdź jak pałętam się skuty

Tym razem nie w łańcuchy, a po butelce wódki


[Verse 2: Kidd]

Jesteśmy zwierzętami brodzącymi za światłem

Kiedy któreś jakieś znajdzie, reszcie przegryzie gardziel

Tyle lat życia w stadzie, mam lekko tego dosyć

Od dzisiaj wilk stepowy sam goni po zdobycz

Zwykły więzień przeszłości, co śmieje się z historii

Czas i miejsce narodzin to mój raj utracony

Panoptykon dla ubogich, ja - koszmar dozorcy

By uniknąć kontroli, wypluwam teksty przez głośnik

To pobyt dożywotni, jedno z ostatnich życzeń

To włóż mnie między książki, których nigdy nie napiszę

Mija kolejny tydzień, a ty wciąż nie chcesz przyjść

Czytam "Brothers and keepers" w mojej celi numer 3

By zliczyć na palcach dni spędzone w izolatce

Nie starczy mi kończyn w całej kolonii karnej

Opisanej przez Kafkę, zaakceptowanej przez to

Że inercją reagujemy na okrucieństwo

Rzucam gęsto treścią celując poza kraty

A na zewnątrz przemyci ją pod presją klawisz


[Verse 3: Faczyński]

Jestem niewolnikiem za kratami z liter

Wytatuowali me przedramię NIP-em

Kontrolują mnie PIT-em i uśmiechem mojej córki

Jedynym powodem, by świata nie rozkurwić

Czuję się jak w pasiaku w tej koszulce polo

Gdy na koszulce polo musi być logo polo

Pobudzają mnie colą, zimną wodą ze szlauchu

Leją po nagim ciele, gdy nie wyrabiam standardów

Spacerniak ma kilka jardów, nie ma tu moich przyjaciół

Bo jestem niewolnikiem braku, kurwa, dla nich czasu

Od jakiegoś czasu w więziennej bibliotece

Nie wertują już kartek zgrubiałe przez pracę ręce

Oni ciągle chcą więcej, ja tylko chcę, żeby się chciało

I marzę nieśmiało, że podcinam gałąź

Na której powieszą me ciało wśród cyfr i liter

Jestem niewolnikiem