Released on March 2018

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Spójrz w moje, wiem, że są przekrwione

Żyję jak żyje każdy mój ziomek

Nie muszę się piąć jak Jan Hojer

Co jest? Z oczu nie patrzy mi źle

Mało śpię, lecz zawsze jak najlepiej chcę

Nawet kiedy tylko marzę, by zamknąć je

Jeszcze nie czas, muszę je przetrzeć i wstać

Nie nakarmię dziecka wdychanym powietrzem

(real life, no high!)

Nie ma biedy, nie chcę schedy

Wybrałem kraj stąd po Bezledy

Zostaw se hype na tablicach bez kredy

Kreślę ci mój raj w Słubicach, Kedyf!

DZIK KEDYF!


[Zwrotka 2]

Nie mogę skoordynować źrenic, jebał pies

Jak skupić wzrok na jej przestrzeni? Chwilowy zez

35, syn, na jamę kredyt

Nie płynę już jak stąd do redy

Serio spełniam się jako tata, a mówią mi: Kedyf!

Chyba wszystkim mogę dziś spojrzeć w oczy

Czasem najpierw zerknę na cycki, tylko tak, by się podroczyć

Po czym otwierasz oczy

Moczysz się... co ty?

To ty mówiłaś, że są dziwne?

W dowód wpisali mi tylko: piwne


[Zwrotka 3]

Gadam o sobie albo o tobie

Jedno z dwojga leży mi na wątrobie

Osoby trzecie znacznie mniej

Zaraz zacznie się: "przecież tyle znamy się!"

Taa, znamy się, ziomek

Byłeś niezłym ancymonem

Nie ma to jak raz na 5 lat na siebie wpaść i zbić pionę

Czy jakoś tak... do rzeczy

Zewsząd słowotok płytkich dorzeczy

Popłynąć, popierdolić od rzeczy

Albo choć na los pozłorzeczyć

Lecz piszę to tylko, gdy śpią, kiedy śpią ona i on

Całuję.. tata i...ouu, gdy to wydam to chyba już mąż...

DZIK KEDYF!