Released on April 16, 2021

Thumbnail

Na strychu rękopisy jak w ramce motyle

Stos kwitów pamiętniki choć barwne nieżywe

Naprawdę wierzyłem jak w odwilż po zimie

Że ciarki załatwi wam nawet przecinek

A źródło wybije nad robotniczą klasę

Dziś warte tyle co ze znaczkami klaser

Mówiłem, nie wierzę w mezalianse

Spójrz w oczy ojcu spójrz w oczy matce

Powiedz jakie dźwięki trzęsły domem

Giuseppe Verdi, Mozart czy Beethoven

Bo u mnie Thomas Anders i Dieter Bohlen

A jazzem tak zwanym handlował mój ziomek

Nigdy nie byłem w operze, głupi wstyd

Nie znam Tosci Aidy niе jestem Luis Litt

Nie wiеm jak piękne są arie w masce

Na pewno lepsze niż puste aspiracje

SPRAWIEDLIWOŚĆ JEST ŚLEPA TAKŻE DLA ARYSTOKRACJI

MIŁOŚĆ DO OPERY MUSISZ WYSSAĆ Z MLEKIEM MATKI

(ZAWSZE) MOŻESZ UDAWAĆ JEŚLI MASZ NA OCZACH KLAPKI

ŻE OCZYMA DUSZY ROZWIĄZJESZ ZAGADKI

Miałem moment że gapiłem się w obrazki

Piaskarze, Vermeer i Tamara w Bugatti

Mógłbym napisać teksty pełne inspiracji

Ale w grobie przewracałby się Jacek Kaczmarski

I choć go słucham od początku mego świata

To wiele zrozumiałem tak naprawdę po latach

Szukałem blasków w grocie króla gór

A nie byłem w filharmonii choć kilometr drogą w dół

Piękna pasja do sztuki musi być prawdziwa

„architecture is a good idea”

Emocji nie oszukasz awangardą się nie bywa

Odpoczywam zamiast pretensjonalnie wąchać shiraz

Jazz uwielbiam tak w stylu partyzant

Płynny duch sprawia że odpoczywam

Remixy Blue Note autorstwa Madliba

Muzyka której żaden z nas nie rozkminia

Mamusie oszukasz ale życia nie oszukasz

Kim jest Monty Montgomery w kowbojskich butach?

W którym miejscu ta Ida was porusza?

Czy ja jestem naiwny czy naiwna jest sztuka

Mógłbym powiedzieć tu że jestem estetą

Kocham Fin de siecle i trochę art deco

Paru za mną powtórzyło by jak echo

I na chwilę chociaż zostałbym klasowym poetą

Tymczasem w Google wpisuje dobry obyczaj

Zmęczonym oczom łatwiej obejrzeć niż czytać

W muzeum miałem ciary ale przyznam się bez bicia

Miałem też gdy Szaranowicz żegnał Małysza