Released on April 28, 2015

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Wpierdalam się do gry i nie szukam małych szans

Jestem o włos od wygranej, dla pewności ściągam cały skalp

Scena krwawi, zdzieram z niej cierniowy papier

Masz to gwarantowane jak pizdy w polskim rapie

Jestem katem wbrew przypadkom (co)

I ścinam głowy królom, by spadały na mój banknot

Wysoki sędzia, szmato, u mnie nie ma złych wyroków

Najpierw pod młotek, potem pod topór

Nigdy nie osiągniesz tej techniki #mały kołowrotek

Nie ze mną te twoje numery #mały totolotek

NIe kumam raperów, jedyne czego bardziej

To ich fenomenu, Jezu, ta scena tonie w śmieciach

Ich numery to Golgota - na każdym idą się wieszać

Spokojna głowa, jestem spokojny dzisiaj

Jakbym wykradł recepty z apteczki Włodarczyka

Weź mi nie przeszkadzaj, kiedy moja jest gra

Pocałujcie mnie wszyscy w dupę #KissCam


[Refren]

Los się do mnie uśmiecha, a ja śmieję się z was

Koło się nie zamyka, nie macie się z czego śmiać (x4)

Mam ładunki wybuchowe pod skórą lepiej niż zamachowiec w metrze

I rozjebie mnie od środka, jeśli ich nie uzewnętrznię...


[Zwrotka 2]

Jestem stąd, gdzie raperzy nie mają imion

Ja akurat jestem Kato i nie jest mi bardzo miło

Żywego hip-hopu pewnie 200 kilo

A o mojej ksywie nawinie jeszcze Miuosh

Zapowiadają złote góry bez flow wersów, przykre

Chcą uderzać z grubej rury, wpadają z deszczu pod rynnę

Jebany rap karci za ambicje - czyje?

Perły leżą na dnie, gówno i tak wypłynie

Swag to zostawić w rapie stosy ofiar

I się wozić w tv z bentleyami na oczach

Newschoolowcy mają mózg na ścianie, chcą być na tapecie

Nie będę solą w ich oku, ale szkłem w ich fecie

Szklanka do połowy pusta, ale sensu nabiera

Odkąd jestem desktrukcyjny jak sen Schumachera

Jak coś odjebałeś, to wróci po latach

Brud zawsze wyjdzie na wierzch, już nawet rap zawraca


[Refren x4]