Zdrajca

By Kali (POL)

On 50/50

Released on January 15, 2013

Thumbnail

[Intro]

A man who ain't got his word

Is a cockroach


[Zwrotka 1]

Znali się od małolata, on ciągle za nią latał

Żywiła go uczuciem, lecz nie trawił go jej tata

Niedostępna jak śnieg tego lata

Padał deszcz gdy kłamała, że kocha go jak brata

Niespełniona miłość w jego oczu toni

Słona przelana kropla pocałunkiem dla jej dłoni

Zrozumiała, że nie umie się już bronić

Oddali się sobie pośród suchej trawy woni

Kogo ta miłość obchodzi? Tylko ciebie i mnie

Nuciła pod nosem pakując walizkę

On czekał już na dworcu, w jedną stronę bilet

Bo za chwilę uciekną stąd jak najdalej byle

On nie miał nic, ona zostawiła wszystko w tyle

Czekała na te chwile słodkie jak daktyle

Zakochani aż po kres, powiedz, czy już wiesz kogo ta miłość zabije

'Póki żyję na zawsze tylko twój'

Szeptał czule jej do ucha, ale czy to czuł

Ona wniebowzięta w błękitnej sukience

Czuła, że to ten, jemu odda nawet serce

Splecione ręce, spokój, dom, rodzina

Dają sobie radę, ona marzy dać mu syna

On ma tego dość, on tego nie wytrzyma

Bo ciągnie go ulica, kusi go inna dziewczyna

Samotne wieczory, ból na twarzy w oknie

Błękitna sukienka raz po raz słono moknie

Przecież obiecał jej, ale kiedyś z rana

Gdy wróciła po klucze on za inną klęczał na kolanach

To koniec, to tragedia, to dramat

Boże wybacz mi, wyszlochała kiedy stała nad przepaścią

Spadający liść, dryfujący w otchłań aby na wieki zasnąć


[Zwrotka 2]

Znali się od małolata, oboje głodni świata

Co by się nie działo będziesz mieć we mnie brata

Klnę się na te krople krwi i dłoń do dłoni

Ja i ty towarzyszu broni

Uderzyli w miasto gdzie światła nie gasną

Na pełnej kurwie niedopuszczalne fiasco

Ostrzy jak tabasco, cięli jak nóż masło

Czy już wiesz który z nich jak Doni Brasco

Póki co ciągle razem ramie w ramie

Lajla lajla

Jumanie spierdalanie

Siupanie i bakanie

Kiranie i jebanie

Szampanem polewane na żetony panie

Zdali sobie sprawę, że to już nie małolaci

Szacunek, poważanie, na ulicy kumaci

Wielka siła w oczach tych dwojga braci

Ta sama siła już wkrótce ich zatraci

Zaczęli lecieć troszkę za ostro

Nie chcieli liczyć z lokalną cosanostrą

Kosy się ostrzą, przeładowują gnaty

Płytki dół czeka zimny jak Apallachy

Strachy na lachy niech się bratku pierdolą

Jeszcze się okaże kto dojedzie kogo

W drodze do dziupli, gdy pchali to co łupli

Natrafili na obławę policyjnych trutni

Spojrzał na brata, który u jego boku

Chciał odnaleźć spokój, ale przeraziła go pewność w oku

Psy wokół, poddaj się, nie ma wyjścia

To ta chwila gdy karaluch wychodzi z ukrycia

Wysiada, to nie brat to zdrajca

Boże wybacz mi, wyszeptał kiedy sięgał po dziewiątkę

Honorowa salwa, na wylot

Na wieki zamykają się powieki


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]