Released on March 13, 2020

Thumbnail

[Zwrotka 1: Kaczor BRS]

Odwyki, meliny, siema i znowu zbity jak pies

Kąsa po strunie mnie wena, na kości wypada sześć

Modle się znowu bo wiem, w końcu dam sobie tu rade

Opleciony znów cierniami, jebie kurwa z miejskich szalet

Mówie na razie, choć słońce znikło dawno za horyzont

Nie było miło, gdy życie zbiło znowu telewizor

Czoło TIRom tu jadę a strunę kosa przewierca

Od dziecka mowie tu pacierz choć się nie wożę po termach

Znów stany Wietnam i jatka, kurwa taka sytuacja

Długopis przebija kalka a bomby lecą na Bagdad

Pod sklepem kirek zagaja, znam te stany, nie jest pięknie

Życie to zbrodnia i kara póki zarzucasz tu chemię


[Refren: Kaczor BRS]

Chemiczne kurwa życie

Kiwa na desce stryczek

Obcinam, dobrze widzę

Kończy się świat

A my razem z nim, yo

Szpon wbija na tablice

Za mgłą to życie widzę

Upadasz znów na cyce

Kończy się świat i

Sama zostaje dłoń


[Zwrotka 2: Kaczor BRS]

Zmęczony znowu jak pies, jesteś z kulawą łapą

Strumyk zabiera brzeg, padł akumulator

Każdy stracił już węch, kąsa paralizator

W masce podany tlen, a za firanami szaro

Koło dynamo nakręca, choć gasną miasta latarnie

Osrana na dzbanie deska, podróże, wojny i armię

Nie dzwońcie do nas, nie tańczę, choć coraz mocniejszy prąd

Zbudowaliśmy ten karcer, maczeta przecina dłoń

Ziomeczku przy mnie, mnie broń, w drodze na melanż czy bój

Serducho razi tu prąd, światła nie widać i chuj

Skazani wszyscy na siebie, rozkminiał każdy inaczej

Zawiedli w końcu się wszyscy, został nam pacierz i amen

Przejeżdża walec przez dzielnie, ze stu tu paru przeżyje

Kolce wżynają się w serce, a szyje przebija szyje

Dla was to zawsze nawinę, i aby mordo się wiodło

Dynamo gasi latarnie, a deszcz tu zalał stroboskop


[Refren:]

Chemiczne kurwa życie

Kiwa na desce stryczek

Obcinam, dobrze widzę

Kończy się świat

A my razem z nim, yo'w

Szpon wbija na tablice

Za mgłą to życie widzę

Upadasz znów na cyce

Kończy się świat i

Sama zostaje dłoń, ziom