Materia

By K2

On Anatomia

Released on April 4, 2014

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Patrz synek, na dziwny ten świat

Chory jakiś man, what da fuck is that?

Czemu taki stan, rzeczy jest mów tu brat mi

Jak plus dodatni, pozytywny składnik

Ostatni, słuchajcie mnie tam

Gdzieś na Ziemie, sieje nasienie zła

Zło co drzemie w nas, po korzenie wlazło

W sumienie nam, które jeszcze nie zgasło

Na hasło, stań vis a vis

Gniew i zawiść, krzew i zabij

Przyjmij jarzmo, o którym pisali

Nie raz to lub nie oddaj duszy za nic

Swym oprawcom, jedni Boga chcą

I chwalą dekalog, ale na pokaz coś

Inni bogacą, miłość bez wiary kultów

Sens kultury, religii których tu multum

Wypatruj swego nurtu, swój buduj, twór tu

Wiecznie na świat, się nie buntuj

Pomimo, że on chorym jest

Glorii chcesz, znajdź tu teorii sens

Kultywuj twój, pogląd w celu, doglądaj

Gdzie nieboskłon, tam Bogu pokłon oddaj

I mistrzowsko, czyń swoje rzemiosło

Żyj, daj żyć innym, niech by to urosło w nas


[Zwrotka 2]

Kiedyś, miałem sen, zajebisty sen

I że, widziałem świat ten, zza firany mej

Gdzie ludzie jacyś trochę, mniej nie ludzcy

A ludzie, jakoś bardziej tu byli okej

I było czuć, łączy ich coś jak więzy

Coś więcej, niż sos, niż kraj i język

I nie był tak ważny, już stos pieniędzy

Jakoś pomiędzy nimi, było to coś

Coś jak inny wymiar, nas ale chemia mas

Razem tutaj, wszyscy jak jeden organizm

Każdy miał ten, życia blask

I może widział nas, inaczej Bóg

Ja patrzę na nich tu

I zaraz minął sen, wizja, kino scen

Pięknych jak stworzeń filary

I znów, mam przed oczami nonsens

Że, ludzie giną przez, nie jedność ofiary

I czary prysły znów, to widzę tych złych tu

Chore umysły, jakby opętał ich zły duch

Widzę kosmos, widzę w naszej galaktyce

Co tutaj wyrosło, tu widzę to zło

I mu się kłaniamy w pół, ono jest atrakcyjne

Zło, a może jednak zaprzeczysz nim nie?

A ja jedynie muzyce się zwierzam man

Bo nie chce sam, być w sobie zamkniętym sezamem