Released on April 11, 2013

Thumbnail

Pamiętasz tamten lokal z tamtą kapelą?

Złapałem krawat, ty welon - czerń z bielą

Oh hello, tak kontrasty się kleją

Wtedy wierzyłem w to, że anioły istnieją

Ale dziś nie

Wenus i Mars rzeczywiście

Jak sobie wyścielę tak wyśpię się

W liście tym

Życzę ci iście najlepszych dni

Moje życie to jest kaliber większy

Z nim dopłynę jak u archipelagu mych kanaryjskich lagun

I chciałem cię przemycić w plecaku tam

Wiesz mnie też nie jest łatwo

Ale wychodzę ponad to

Gdy będziesz płakać błagam, zadzwoń!

Pamiętam tamtą noc, szliśmy na piechotę

Cudowną noc, a potem paryski hotel

Whisky z lodem

I pamiętaj seniorita

Nikt ci nie da tego co mogłem ci dać ja

Yo Joker

Pamiętasz te apogeum załogę

Każdy jest swego losu panem

Bogiem, bo kieruje nim jak Joker

Tu każdy był blokers

Działy się jazdy o których mówić nie mogę

Dziś wspominam Siwego

Siwy Świętej Pamięci

Gdy się rozpędzisz nie wyrobisz na krawędzi życia i śmierci

Jak ryba świat ofiary nie szczędzi

I nie jednego typa już do grobu wpędził

Arrivederci, równania i niewiadome

Tobie przybijam pionę wygrałeś z armagedonem

Patrzysz - odległa przestrzeń przed oczami

Za daleka taka zajebista że aż nie wiesz co cie czeka at man

W życiu brać co daje świat nam

I w stronę światła iść, minął szmat lat

Dziś wiemy, że muzyka to element piąty

Z nią ty wyruszyłeś stąd na nowe lądy

Londyn

Życie chyba na tym polega

Świat jest pełen możliwości, jak apteka lekarstw

Życie, zakochaliśmy się w tej muzyce

MC i DJ, Z i M

Pytasz czy jestem z Anią, czy jeszcze kocham ją

Ano, ja kiedyś oddałbym życie za nią

Myśląc że to anioł, lecz uczucia kłamią

To sprzyja rozstaniom, więc sayonarajo!

Spokojnie, zło z piekła nas nie pochłonie

Też miałeś przed oczami koniec

Jak na maratonie

Dzisiaj masz pracę, kobietę i dziecko

I może właśnie wyszedłeś na spacer z córeczką swą

Pamiętasz? Nie byłoby warto

Na cmentarz łatwo jest wejść i pardon

Ale to jest zbyt proste, to jest tchórzostwem

Trzeba przetrwać zimę, żeby móc poczuć wiosnę!

Yo Magda, przeżyłaś wiele, jesteś silna

Ważna jest w życiu prawda jedna, żadna inna

I w sumie cię podziwiam, bo to miłość, prawdziwa miłość

To znaczy kochać pomimo zalet i wad

I faktycznie może nie warto żyć tym co było

A może warto jest powrócić na stary ląd

I nie myśleć już czy będzie ci źle znów

A po tym liście witamy cie w ojczyźnie

Tu będzie zajebiście

Jukasz, liczę na koncert w Warszawie

Postawię litr na ławie, wypijemy go

Za każdy track, za każdy bit i za tekst

Za styl i flow, i za zdrowie naszych matek

Mikrofon check out, check the sound synek

Trafi na regał nasz legal i rozjebie rynek

Warto będzie tutaj być moi mili

Krótki list w porywie chwili

To życie mnie bawi

Pomyśleć że wtedy w Genewie mogłem się wykrwawić

Innym razem sam mogłem zabić

Gdy miałem w ręce karabin i celowałem mu w łeb

C'est la vie jeb

Po niejednej fotografii pozostało nothing

Dziś możemy od nowa budować

Wiara to wartościowa rzecz bardziej niż najlepszy towar

A jeżeli wierzysz w cuda

To co zamierzysz

You can do that!