Released on October 2, 2017

Thumbnail

Deszczowe wieczory, w moralne podpory zamieniają się

A krople za oknem swym cichym stukotem usypiają mnie

Śladami Piotrusia, wzbijam się w powietrze, ucieka mi dzień

Zakładam słuchawki, lecz dziś tylko ciszy przysłuchuję się

Te gwiazdy na niebie, chciałbym wszystkie dla siebie

Te liście na drzewie, i tak jesień zabierze

Czas nieubłaganie, choć często proszony, nie zatrzyma się

Nim zdążę trzykrotnie zamrugać oczami dzień przeminie

Ja nie chce samotnie kroczyć ulicami, więc czemu tak jest?

Że w morze wypływam, bez żadnej załogi, sam toczę swój rejs

W cierpieniu i stresie, sen i ulgę przyniesie

W szczęściu czy potrzebie, będę wciąż pisał dla Ciebie

Kolejny raz w roku, piszę w tym półmroku, nie patrzę już w tył

A mogę tą ścieżkę, wytyczają szlaki i drogę na szczyt

I wiem, że przygasnę, bo to dla mnie jasne, pisany mój byt

Ja w modzie i trwam tej, że za moje czyny nie będzie mi wstyd

Te gwiazdy na niebie, sen i ulgę przyniesie

Te liście na drzewie, będę wciąż pisał dla Ciebie