Improvezacja

By JRX

On TruLust

Released on December 12, 2016

Thumbnail

[Zwrotka 1: Szymszon]

Od zawsze chciałem zmienić coś, może cały świat na lepsze

Dzisiaj wciąż ten dom, innych dom wciąż cierpienie

A ja błądzę jak dziecko, jak to zmienić w końcu

No i stąd też wkurwienie, nie chcę takich rządów

Dzisiaj dam coś od siebie, wczoraj też tak miałem

Ty też dasz coś od siebie, no to urwą ci palec

Ty poszukaj ze mną tego złotego środka

By ludzie byli lepsi i mogli swoim potrzebom sprostać

Dojrzewałem wiele lat i nadal dojrzewam

Za dużo nienawiści w nas, żeby móc świat zmieniać

I co dał B-g doceniam, chciałbym wykorzystać szansę

Może nic nie zmienię rapem, może sam do siebie trafię

Zastałem świat, kiedy było jakby lepiej

Dziś nie za zdradę, dziś za poglądy możesz być zerem

I szczęście, że mam jeszcze kilku kumpli

Z którymi zostawię świat, nie po to by go zburzyć


[Ref.: Szymszon]

Nawet jakbym sam stał, nie będę stać tak biernie

Możesz się śmiać brat, ja wciąż tu jestem i będę

I będzie lepiej ja wierzę i nie odbierze tego nikt mi

Co daje mi nadzieję, że warto było być kimś 2x


[Zwrotka 1: JRX]

Nie wiem co to splendor #Eyedea #Minnesota

Nie rozkażę dzieciom, by miały błysk ten w oczach

Chociaż ich tematy na numery trochę przykre

Z igły ćpuna nie będę robił sobie wideł

KrK setki uścisków, każdy pizdy chwali

Uosobienie turpizmu jak GG Allin

Niejeden wytrzymały chciałby być wygranym

A Ty gdzieś po środku mała ziścisz plany

Sztuczny altruizm do mnie nie przemawia

W czasach gdy islamista uchodzi za przywódcę stada

Ponoć wiara rysuje nam w głowie z cierpień obraz

Niekiedy nasze nagrania są piękniejsze od nas

Samych, ciężar na barkach, zostaw lepiej lud ciemny

Bo ten Atlas długo nie uniesie już ziemi

Napawa strachem hombre, udręka jest w cenie

A więc naprawiam świat, poprzez ulepszanie siebie


[Ref.: Szymszon]

Nawet jakbym sam stał, nie będę stać tak biernie

Możesz się śmiać brat, ja wciąż tu jestem i będę

I będzie lepiej ja wierzę i nie odbierze tego nikt mi

Co daje mi nadzieję, że warto było być kimś 2x


[Zwrotka 3: Wodzu]

Daj mi do ręki cegłę, cement zaprawię potem

Kilka kropel łez, to nie Harry Potter

A magia po teraźniejszość i nie sprawdzam

Czy mnie popiera większość z was, żyję tu tylko raz

Jestem jak postrach siedmiu mórz B-że

Ona znowu prosi mnie o zmianę, siódmy raz jej mówię "może"

Skąd miałem brać wzorzec, wybór po wyborze

Coraz bliżej dna jak Kapitan Nemo

Morda zapita i wita cię znowu przemoc tu

Wracam jak król, ale z głową w koszu

Zawiodłem kilka osób, a kilka zwiodłem uśmiechem

Czuję z każdym oddechem, że wróci to do mnie echem

Zabiję śmiechem jak spytasz po co nawijam

Bo chcę zostawiać ślady jak wampir na waszych szyjach

Każda minuta mija, chwila pryska

Mam tylko jeden strzał muszę go wykorzystać


[Ref.: Szymszon]

Nawet jakbym sam stał, nie będę stać tak biernie

Możesz się śmiać brat, ja wciąż tu jestem i będę

I będzie lepiej ja wierzę i nie odbierze tego nikt mi

Co daje mi nadzieję, że warto było być kimś 2x