Released on August 2, 2012

Thumbnail

[Jimson]

Czasem jestem jak to nawinął Gang Starr No More Mr. Nice Guy

Rozpędzam się i hamuję razem z piskiem chamstwa

Wielki pan i władca tego świata, miękki ham i zdrajca

Autokrata, czasem funduję bliskim łzy na sen

Jestem zły, twoje łzy, twoich łez basen

Nie płacz, jak Guns N' Roses to powtórzę

Moje słowa to kule choć w zębach trzymam róże

Widzisz, nie mogę dłużej, usycha światopogląd

Odkąd kłamstwo to ósmy cud świata, mam go potąd

Odkąd dokąd to kontynuucja jak okrąg

Wpadam w wir smutku jak kolarz na welodrom

Ale nie widać końca, mój tor to autopsja

Szaleństwo matki, pijaństwo ojca, plus obca forsa

A do cna od podstaw wybijam to gówno w górę własnymi rękoma jak kloszard

To mój obszar, on nie ma nawet granic jak Bośnia

Mógłbym je ustalić, ale każdy z was to pewnie obszcza

Na liść opada rosa, nie, to krew z tego pióra

Jak tu grać, pytam, kiedy mój Entourage umarł

Na murach szadź, choć wiek tu względnie młody

A siedziałem już z żyletką w wannie pełnej wody

Skowyt za drzwi, tętno? Się gubi

Jedyna para oczu tu przede mną to sufit

I tylko żeby ból ustał jak na ustach sól

Gdzie jest ulga bo tu dziś nie jestem cool

Pustka, pustka, pustka, pustka

Ta, jeszcze raz

I tylko żeby ból ustał jak na ustach sól

Gdzie jest ulga bo tu dziś nie jestem cool

Pustka, to pustka, to pustka, to pustka