Do lamusa

By JETLAGZ

On WSK8OFMND

Released on January 5, 2018

Thumbnail

[ZWROTKA 1: Kosi]

Po chuj podbijasz tu do nas tak często? Twoja obecność nie wnosi tu nic

Kiedy znów się odzywasz to robi się ciężko, wiesz co? Ej, możesz już iść

Nie ma między nami tu chemii, chociaż jesteś, jak kwaśny deszcz

By nie spotkać cię znów na Ziemi czasem chciałbym zaszyć się gdzieś

Gdy trafiamy znienacka na siebie znów patrzę na ciebie koleżko

Z parciem na szkiełko

A to co pierdolisz to playback, wiem, że nic nie wiesz, mordeczko, weź zakończ ten bełkot

Twój kompleks niższości mnie śmieszy, a to co przedstawiasz tu sobą to żart

Ten żart mnie w ogóle nie śmieszy, nie spotkać się z tobą w tym mieście to fart


[ZWROTKA 2: Łajzol]

I znów ten gość, co mam go dość i jest męczący, jak wrzód na dupie

Już niech go ktoś zabierze stąd, bo niechcący go ukatrupię

Było super, dopóki nie wpadłeś, w trybach masz luki, aktywa masz żadne

Łapiesz wciąż muki, nie wiem, czy nie kradniesz, nie płacisz za buchy, a jarasz, jak Marley

Innym razem do windy wsiada, to [?], jak sąsiad z dołu

To dziwny typ, co skarży na psy i opowiada im w chuj kocopołów

Jak gdyby nigdy nic jedziemy do domów, tylko ziomuś się z lekka trząsł

Niech te skurwysyny trzymają się z dala na hektar od Jetlagz Boyz


[SCRATCH]


[ZWROTKA 3: Leh]

Jak plują na twojego zioma to mówi, że zaczęło lać (zaczęło lać)

Dlaczego tak? Te chorągiewa, i zaczęło wiać (zaczęło wiać)

Zostaniesz sam, ale w sumie masz to w piździe

Bo jest kieliszek, też są jointy i ktoś dał zagryzkę

Klepiesz mnie po plecach, potem jeszcze gadasz za nimi

A potem jeszcze chcesz gdzieś wejść po nich, tym zdradzasz swe kminy

Tym wzrokiem, szerokim łukiem, jak triumfalny

Chcę was omijać, a jak trafię jestem wulgarny

Nie poznałbym cCię z pyska, czy to z bliska, czy z daleka

A ponoć znasz dobrze Leha, beka

Żyjemy w dziwnym czasie

Koleżka wysypał ten pył na blacie

Ty żeś w mig wysypał na Snapchacie to

A gdy psy na chatę wpadły bez zastanowienia lamusie pokazałeś palcem, że to on

Hej, yo, Kosi, Łysol, zawijamy stąd

Podpisano nie, że nie wiadomo kto, ale nie byle kto


[OUTRO x2]

Nie wiem skąd się napatoczył

Wolałbym gadać ze ścianą

Znowu gada coś trzy po trzy

I nie trafia w sedno gamoń

Każde słowo to jest bubel

Tak zaznacza swą obecność

"Stań se obok morda w kubeł"

Dzisiaj mówię mu przez grzeczność