Released on August 2, 2016

Thumbnail

[Intro : Jan-rapowanie]

Joł, yh, joł

Pozdro mój człowiek Fonciak

Sprawdzaj tego gościa!


[Zwrotka 1: Jan-rapowanie]

Noc, klimat ciężki znów po mieście sunę w dźwiękach

Jednego możesz być tu pewna; nie nie słucham Drake'a

Chcesz być facetem, no to kurwa trzymaj fason

Znam lepsze akcje, niż ten twój ostatni przypał z ganją

Odpalam szluga, typ pyta czy mu ogień klepnę

Chcesz ognia? No to kurwa odpal moją EP-kę

Cztery wymiary, sześć zmysłów, nieśmiertelność;

Mówi ktoś żebym uważał, odpowiadam: "Weź nie pierdol."

Metr nad niebem mijam tu kolejne skrzyżowanie

To już nawet nie jest lot, to szybowanie

Chcę hajsu jak każdy tutaj, ale nie za każdą cenę

Nie żałuję nigdy, jak mi koło nosa banknot przebiegł

A się zdarzało, mogłem mieć to siano

Wybierałem luz, wiesz, za to, rezygnacja w kurwę łatwo i

Fart mnie nie opuszcza, może to anioł stróż

Tak czy siak liczę na siebie , bo co jak zasnął już?


[Zwrotka 2: Jan-rapowanie]

Wyścig szczurów teraz lepiej typie użyj głowy

Nie startuję w nim, bo jestem na to gówno zbyt wolny

A wymykam się kategoriom, ocenom i krytykom

Jak masz powiedzieć: "kozak nutka", lepiej ryj przymknąć

I znowu piję, załoga się sama nakręca

Jesteśmy gnojami, którzy mają brudne serca

Fonciak zero-dwa-dwa; ja zero-dwana

Jak jesteś z nami to do góry podnieś kielon mała

C2H5OH robi miraż mi znów

Łaki patrzą, a widzenia to jedyny ich punkt

Najlepsza marka, ktoś znowu spuszcza towar w kiblu

Nie oceniaj nas tak jakbyś kurwa kiedykolwiek był tu

Czujesz ten numer? Fajnie

I go nie zmieniaj, jak nas widzisz to wnikaj kurwa co mamy w kieszeniach

Typy od baletu to teraz są kasjerzy, znawcy mody; torby, paski, rurki, skanowany kod kreskowy


[Zwrotka 3: Fonciak]

Gadałem z tymi co byli na szczycie

Jechali prędko windą do nieba

Nie mów, że cię nie zmienia takie przeżycie

Szczerze to ciężki kawałek chleba

Wyrywam [?] spontanicznie jakbym na Tourette'a cierpiał

Naturę mamy już taką, że w sumie pasuję jak wszechświat

Każda sylaba staje się cierpka

I zbiera haracz, więc polewasz barack, dwie sety zaraz

Kolejna leci, kobiety wokół nich się kręci [?]

Niestety se nie wpada

Więc se nie [?], z rana się zakręcę przy lodówce

Albo usnę przesuwając kolację z wieczora na okolicę siódmej

Albo jeszcze później

Mordo, podrzuć mnie, nie robisz prawka, by tyrać na taksówce

Nie ruszę się z wyra, więc do później

Nie ruszę się dzisiaj, więc do później

Spróbuj żyć jak my

Wyjdzie ci bokiem to jak cesarka

Wasz styl to większy przypał i wstyd niż jazda bez auto casco

Żaden sarkazm, zrobiłem LP i lecę po swoje

Platon jedynie oświetlił mi drogę, więc w błędzie jesteś jak czekasz na koniec

Najpewniej tam będę, gdzie jeszcze nie stanął nikt

I wezmę se jeszcze całą ekipę, bo co bym zrobił bez nich

I serce mam na miejscu, logika tych stron to brak jej

Bo jak chcesz tonąć to toń i nie zawracaj mi dyńki jak dawniej


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]