Karate Kid

By Intruz

On Armor

Released on May 7, 2021

Thumbnail

[Zwrotka]

Bicik buja, więc się bujam, wcale nie chcę być groźny

Liczy się fabuła, szacunku uczył mnie woźny

W kantorku piguła, kultura Karate Kid

Tam, gdzie starsi ura bura jumali Ci kwit

Woźny mówił "jest reguła: nie daj zamknąć się do szafki

Jak zdanie zabiera góra, każdy kitra zabawki."

Księga pierwszego rocznika sięga murów szkolnej szatni

Za biurkiem diablica, dla niej wpierdalasz notatki

Słychać obcas z korytarza, pusta świetlica już dawno

Dla niej w dniu wagarowicza mógłbyś napisać dyktando

Mało kto zaliczał, a mi woźny podpowiadał:

"Mów "dzień dobry" i się kłaniaj", koniec roku - egzekucja

Szkoda, kiedy szkoła musi wypierdolić ucznia

Woźny mówił, że jedyna, co ma rację to nauczka

Widziałem reakcję, co wcale nie była ludzka

Jedna z dziewczyn z mojej klasy to była woźnego wnuczka

Skromna bluzka w czarne pasy, dziadek żal ukrywał

Sam kokosów nie naruchał, nieważne ile wydymał

Cała grupa miała ubaw, że ona z domu klucznika

W klasie bez Robin Hooda zabrakło ochotnika

Nie wierzę w Boga, a cuda, wierzę w Karate Kida

Mogę ich wciągnąć chujem, obejdzie się bez cewnika

Byłem obok pod kapturem, ten bit to jebany balsam

Raz babeczka na zastępstwie chciała, abym tekst pokazał

Pomyślałem "jest waleczna", mówię "będzie potop"

Ona myślała, że rzeczka, poszła po panią psycholog

Jak ją widzę mam ślinotok, a miałem być ostrożny

To się wpierdoliłem w kompot, a ostrzegał mnie woźny

Czułem się jak jego wnuczka, otóż to, bo przekreślali

Napisałem wiersz na konkurs, to się zafascynowali

Jakiś banan się żali: "Bartek na lekcjach nie błyszczy"

Sam kurwa nie umiał pompki na wychowaniu fizycznym

Blady, lekko wyższy, z twarzy puszysty jak serek

Gdyby zanurkował w gównie, pewnie szukałby krewetek

Wstanie i będzie dukał, czytał fantastyczne książki

Może przez nie ryja nie zamykał jak Dariusz Szpakowski

Kumpel mnie ostrzegał, mówił "oszczędź swoje kostki"

Bo zasiadał jebany banan w samorządzie uczniowskim

Pracowałem z woźnym, słońce grzało w palnik

W ramach wyrządzonej szkody po lekcjach grabiłem trawnik

Mówił "pracuj młody, a nie się opierdalasz

Kiedyś twoją wizytówką będzie to, jak się przykładasz."

W pracowni rzeźbienie z gliny idzie mi na minimum

Już szedłem przez doliny pod koniec trzeciej technikum

Leży rysunek techniczny, rysowanie figur

"Lepiej bierz do ręki dłuto i weź kurwa coś wykuj."

Rymy w kółko, weź się zlituj, ratuj, bo jestem bezradny

Co roku miałem poprawkę, głównie z rozszerzonej matmy

Pomagał ziomeczek z ławki, w klasie prawie trzydziestka

Podmieniałem kartki, dla niego była to pestka

Treści wiersza to rękoczyn, sztukateria w zeszycie

Raz byłem przewodniczącym, a kadencja trwała tydzień

Śmialiśmy się z woźnym, kiedy przy mnie węszyli

Mówił, że ludzie spokojni są najbardziej dokuczliwi

Używane podręczniki miała podwórka połowa

Tak samo jak wnuczka, co z chemii była wzorowa

Karate Kid piękny morał, w stronę woźnego ukłon

Nawet ci bogaci za nic wiedzy tu nie kupią

Nie skończyłem edukacji, lecz nie czuję się okropnie

I choć nienawidzę świata, to znowu piszę historie