Released on February 1, 2020

Thumbnail

_START_


Ciągle rapy w aucie, za młodu te na ławce

Niestety była jedna, tłoczno jak na płockich gettach

I w rosyjskich metrach, po tym jak świat zaznał ciepła

Dwoje ludzi i szczur na paru kwadratowych metrach


_!ZWROTA_


Płyta nagrana jest w ciemno, a pierwszy track na comach

Wzorzec symulacji, nagrany na salonach

Nie interesuje podaż, to nie jest patronat

Za miłość mogłbym skonać, bliscy zniknęli jak kamfora

Sprawiedliwy miecz albo bicz nad Tobą, chwilowy czas przegrywania

Gdybym miał wybierać to wybrałbym jak Bisz - ten znak zapytania

Wybrałbym po kumulacji w totka jak Quebo tę ciszę

W spokoju poza światem, bo ludzi to wybiłbym jak korona chinkę

I co się dzieje z tym rokiem, zaczął się tak chujowo

Pandemię, wojny, pożary i depresja na nowo

A miało być tak pięknie, a nie młody werter

Parę razy myślałem, skok na parter, w CV wpiszę klęskę

Bo nie idzie, ona nieszczęśliwa, bo wędka nie ryba

Świat pędzi naprzód i za nic nie chce się zatrzymać

Nie do pomyślenia było to jeszcze te parę lat wcześniej

Kiedy marzeniom dałem wybór a one zostały w tym piekle

_?Bridge_


Teraz chcę robić rap, niech będzie dumna dziewczyna

Mama, tata, siostra i no, no cała rodzina

Bo nie wygląda, ale kocham ich wszystkich dość mocno

Jak gdybyś przywiązał kogoś do kotwicy i nad zalew ciemną nocą


_!ZWROTA2_


Na bitach bawię się formą, dopada przemijanie

Chciałbym pobawić się z Tobą, zasłużyć na uznanie

Dzieli nas tylko odległość oraz niejedno wyzwanie

Żeby przeminął ból, wyzwaniem uznać się za parę

Po drodze jeszcze Thurman z tej trumny jedną dłonią

Jak Truman w swoim Show watch out na każdą znajomość

Byłem ufny, może zbyt bardzo, każdy jak Brutus

Wyczyściłem friendlistę, poszedłem sam sobie w sukurs

Duże oczy jak z anime przesiąknięte łzami

Horoskop wróży przyszłość dziwnymi symbolami

Ciężko rozmawia się z ludźmi trudnymi wyrazami

Skoro ich IQ równa się rozmiarowi noszonemu między udami

Moje demony to koszmar, wielkość bladych wzgórz

Pierdolony imperatyw goni rozkwit czarnych róż

Nie wiesz jak to cierpieć, bo tego nie widać

Chciałbyś public suffer to przybij się do krzyża


_END_


Za oknem ciemna smuga, deszczu szara lura

Czarna od syfu jest Wisła, więc tonę w jej brudach

Zalany jestem w trupa, a balance gdzieś tam w piasku

Budzę się wieczorem, rzadko budzę o brzasku

Częsciej po wrzasku..