Released on August 11, 2022

Thumbnail

Mówią do mnie nietolerant bo nie toleruje chujni

Kebab whisky i playstation na dwór nie bo są paskudni

Wyjebane mam w kabałę 137 das sekundi

Wann bin ich twenty one of june zamknięty jestem w próżni

Subatomowe grupy tworzą dziwne kwarki, zbrojnie

Chyba znów pierdolne drinka albo kilka shotów z prądem

Znów pierdolne sobie dzisiaj jakąś kurwa whisky z ogniem

Kolejny rok bez Ciebie i już nie jest tak wygodnie

Moje życie jak połówka brana w każdy dzień roboczy

Tyle sobie już wypiłem, zaraz eksplodują oczy

Grawitacja silna sprawia, a że brak mi jest tych wspomnień

Bo falami podróżują po zderzeniu z wstecznym ciągiem

Długo nie pisałem tracków, bo mi ciężko bez mej muzy

Czemu ciągle Cię wspominam, chociaż żyjesz w świecie fuzji

I swobodna jak elektron niezwiązany z żadną cząstką

Chciałbym mieć to Twoje szczęście znów jedyny na wyłączność

Skończę sobie magisterkę, potem doktorat z fizyki

Nadal czuję termodynamikę naszych ciał na wszystkim

Nadal pragnę Twoich włosów, bo tak silnie każdy pachnie

Nadal chciałbym być dla Ciebie ważny lecz bez close enounter

Nie opieram swej abdukcji, ej, na silę moich muskuł

Śledzę Cię na instagramie bo przy Tobie mi mój mózg rósł

Taki poem napisałem, zaraz z tego wyjdzie trueschool

Tydzień przy mnie Cię nie było, prawie skończyłem na wózku

Podróż przez ostatni rok miałem do drugiej galaktyki

Mapa myśli zasłoniła mi Twój obraz ponad wszystkim

Ale skrawki wiary we mnie tlą się jeszcze słabym ogniem

Patrzę w przestrzeń w osobliwość i tak dziwnie mi spokojnie

Wstąpie na tron, a ghostwriting to zostawię dla raperów

Jak wiadomo 90 procent nie pisze samemu

Nigdy nie chciałem być sławny, ale własnymi rękoma

Bo jak tego tak nie zrobię to nikt tego nie dokona