Released on May 18, 2019

Thumbnail

[zwrotka]

Moja była była fajna, taka szybka, szybko znikła, ej

Poszła sobie kurwa w siną dal

Zostawiłem jej krzyż na drogę, światełko co miga

Ona mi ten pierdolony żal, hmmmmm

Ona mi tabletki i te bletki, te sklejone rzęski

Od łez, ja nie jestem miękki, nie nie nie

Ale wymiękłem razy setki

Pijąc setki z tej manierki, przed ołtarzem

Składając przysięgi, ej

Wymiękam też dziś znów, ta Pani pozbawia mnie słów

Zwala mnie z nóg, Księżniczka z innych snów

Motylku, ja próbuję tylko żyć se tu

Zrozum już (x2)

Ja troszkę lwem, a czasem jak gąbka

Wchłaniam każde słowo, także ryczę i wsiąkam

Czasem płynę, bo można, i krzyczę, bo można

Czasem dusza ulotna, a czasem te 21 gram jak tona


[bridge]

Czasem te 21 gram to tona (x3)

A czasem tonę, bo przecież można

Wszystko już tu można

Każda chwila tu ulotna jak dusza

Pozbawiona chęci by sprostać

Czekająca na kres końca


[zwrotka]

Od poniedziałku do piątku to ja sam nie wiem kim jestem

Pracuję, bo można i muszę

W weekendy nadrabiam lirycznie, aż masz dreszcze na skórze

A Ty mi wmawiasz, że nadal mam duszę

200 godzin tu rozmów, a myśli już z 1000

Czasem pozbawiasz mnie tych myśli, które tak swobodnie tutaj płyną

I może nie wiem czym jest miłość

Ale jak miałbym kogoś wybrać to przyjdź i bądź

Nie znikaj, nie idź stąd!

I zostań w moim sercu już na zawsze

Przez delikatny blur na Twoje piękno patrzę

A jesli nie na zawsze, to zostań chociaż na chwilę

Chociaż nie chcę Cię zmuszać, to w klatce będzie milej

Albo mi lej tą nieprawdę która jest między wierszami pisana

Mówisz ja jak Werter, Ty jak kto, Lotta czy Yennefer, mała?

Ty jak kto, Lotta czy Ciri - mała?

Orzeł, reszka - wybierz Wersal


[outro]

Nakama, chociaż jest to właśnie ta bolesna dla mnie prawda

Bo chciałbym Cię rozkochać, nie stroi mi gitara

Moje instrumenty myśli grają tylko d-moll smutnie

Akord trzasku tej symfonii pod stopami jak śnieg, kruchy

Jest okrutnie zimno wokół nas

Rozbijam lustro, Eredina czas

I gonimy się razem gdzieś tam, palcami błądząc po widnokręgu

Czy kiedyś nadejdzie ten czas pozbawiony lęku

Czy nadszedł właśnie teraz, kiedy miałem Cię przez chwilę obok

Czy minął on już jak klęska największych wrogów

Insynuuje kłamstwa, bo everybody lies

Brak mi tej inteligencji, ale w sumie inż. in house

Może nawet Dr. Heart, zbyt szybko czas naprawił rust

Dla mnie nie ma nas, obracam się w pile of ashes

Jak Fenix z popiołów, ukłon w stronę demonów