Mezosfera

By INDЄB

On GATUNEK

Released on May 31, 2024

Thumbnail

[Intro]

(...)


[Zwrotka 1]

Miałem nie palić, ale to wczoraj, dzisiaj już mam inne plany

Jak ona, gdy czekałem na nią tam wtedy z kwiatami, dziś nie czekam na nic

Na hajsy, które mieli oddać, telefony z gratulacjami

Od byłych ziomali, bo najlepsza z Ciebie jest morda jak przyjaźń ma bilans dodatni

Nie wiem, ile razy będę musiał się sparzyć

Bo jak mam kogoś tu winić za niedotrzymanie obietnic, gdy sam okłamałem się tyle razy?

Więc piję za błędy i za wszystkie ścieżki bez skazy

Bo pierwsze są lekcją, a drugie tu spotkasz jedynie pod postacią fatamorgany


[Refren]

Już nie wiem sam czym jest zło

Robi się zimniej, gdy bliżej jest niebo

Powiedz mi, jak mam uciec stąd?

I już nie wracać, bo nie ma do czego

Już nie wiem sam czym jest zło

Robi się zimniej, gdy bliżej jest niebo

Powiedz mi, jak mam uciec stąd?

I już nie wracać, bo nie ma do czego


[Zwrotka 2]

Im wyżej jesteś, tym większy horyzont, ale mniej widać szczegółów

Znów lodem mam skute serce, trochę więcej fanów, ale jeszcze więcej długów

Końca tej drogi to nawet nie widzę, gdzie tam te schody z albumów

Wydałem EP i nagrałem parę tych featów, które trafiły do tłumu

Ale dalej czuję chłód, bo jestem o krok od sukcesu lub klęski

Ciągle pracuję za stu, żeby nigdy nie mieć do siebie pretensji

Sam sobie zadaję ból, sam sobie na niego znajduję leki

Nigdy wbrew sobie po grób, nie spocznę nim szadź mi zaklei powieki


[Refren]

Już nie wiem sam czym jest zło

Robi się zimniej, gdy bliżej jest niebo

Powiedz mi, jak mam uciec stąd?

I już nie wracać, bo nie ma do czego

Już nie wiem sam czym jest zło

Robi się zimniej, gdy bliżej jest niebo

Powiedz mi, jak mam uciec stąd?

I już nie wracać, bo nie ma do czego