[Intro]
Ciągły bieg, ciągły bieg
Ciągły bieg, ale nie runaway
Ciągły bieg, ciągły bieg
Ciągły bieg, ale nie runaway
[Zwrotka 1]
Nie chcę słyszeć żadnych gratulacji, tylko moje wersy razy tysiąc gardeł
Nie chcę widzieć jak się każdy patrzy, tylko, żeby w tłumie się otwierał krater
Nie chcę by rodzice byli dumni, tylko, żeby mogli już pierdolić pracę
Nie chcę, żeby się kleiły kurwy, bo mam taką aurę, się kleiły zawsze
Raperzy się produkują w sieci, żeby udowodnić fanom, że następny numer to dobry kierunek
Ja się produkuję, no bo poświęciłem lata, żeby każdy mój bit dawał vibe jak osobny gatunek
Zarobiłem za to sе na furę, nie znam innej drogi niż na górę
Były rzeczy, którе ciężko unieść, dzisiaj dyskomfortu już nie nazwę bólem, ej
Koło chuja lata mi ta moda i wasze opinie dla mnie jak labubu
Wszyscy macie dziś te same loga i marzenia, żeby się wyróżniać z tłumu
W czarnych samochodach przemierzamy Gotham, nie zobaczysz nas, no bo nie widać duchów
Te studentki dziś by chciały poznać, tych chłopaków z końca wielkich fono umów
Nie było wyjścia, ale jakoś wyszliśmy na ludzi
Ta sama misja dalej, choć inny level jest tu dziś
Stawiam już tylko na mnie, nie zawsze sprzyjały kursy
Dziś po latach widzę już dokładnie, by niepewną kartą grać jak życie w puli, ej
[Refren]
Ciągły bieg, ale nie runaway
Jaka przeszkoda? Wchodzę bez obaw, życie to wieczny test
Tańczę, gdy mrozi krew, znam już za dobrze lęk
Walczę o każdy dzień, wciąż chłód jak w Jotunheim
Ciągły bieg, ale nie runaway
Jaka przeszkoda? Wchodzę bez obaw, życie to wieczny test
Tańczę, gdy mrozi krew, znam już za dobrze lęk
Walczę o każdy dzień, wciąż chłód jak w Jotunheim
[Zwrotka 2]
Tu zimne jest wszystko – ludzie, biżuteria i drinki
Jeśli się opłacasz, to o Tobie piszą, jak nie, to Ty piszesz o innych
Uczucia nie mają znaczenia, na drodze donikąd widać tylko cyfry
Więc naucz się liczyć na siebie, bo nie raz Cię jeszcze tu zaskoczy wynik
Nie ma winnych wypadku fiaska, grzeje nas już chyba tylko sukces
Myślisz szanse dadzą większe miasta, a tam znów to samo, tylko inni ludzie
Skute lodem wszystko dzisiaj, iced out, błyszczy z zewnątrz, lecz obrasta brudem
Nie mam od dawna pretensji do świata, już przestałem być więźniem złudzeń
Muszę zdobyć szczyt, przy okazji kwit zrobić, nie będą już patrzeć na mnie z góry
Dokąd miałem iść wśród zamkniętych drzwi? Błądzić tu musiałem, łamać ich reguły
Czasem każda myśl waży tonę, gdy wątpić w siebie częścią staje się natury
Dalej musisz żyć jakby nigdy nic, wsparcie tu dostaniesz, gdy większe faktury
Sami giganci i wysokie szczyty, a każą cieszyć się z małych rzeczy
O życiu głodnych decyduje syty, więc jedynym celem dla wielu jest przeżyć
Wierzysz we wszystko, co dziś widzisz w sieci, a w siebie jest dalej Ci trudno uwierzyć
Jedyną przestrogą są martwi idole, bo nie może nic mnie zatrzymać prócz śmierci
[Refren]
Ciągły bieg, ale nie runaway
Jaka przeszkoda? Wchodzę bez obaw, życie to wieczny test
Tańczę, gdy mrozi krew, znam już za dobrze lęk
Walczę o każdy dzień, wciąż chłód jak w Jotunheim
Ciągły bieg, ale nie runaway
Jaka przeszkoda? Wchodzę bez obaw, życie to wieczny test
Tańczę, gdy mrozi krew, znam już za dobrze lęk
Walczę o każdy dzień, wciąż chłód jak w Jotunheim