[Intro]
Dni i noce spędzał nad swym wynalazkiem
Zlepiał ostolionym woskiem pióra, aż powstały dwie pary ogromnych skrzydeł
Jak u bajecznych orłów olbrzymów
I po raz pierwszy wzniósł się on lekko, jak ptak nad ziemią
Azalisz nie jestem równy bogom?
[Zwrotka 1]
Ciągle walczymy o coś więcej niż o hype
Tutaj biegali ze speedem, nie po to, by wbić na live (Ej)
Traumy i nałogi mamy w DNA
Nikt nie pytał, co mnie boli, więc jak mówić o emocjach mam?
Zasłaniam twarz, błyska flesz, nie chcę żadnych zdjęć
Rosną liczby mi od konta po ikonkę SMS
Nie było dnia, żeby gdzieś się nie czaił lęk
Więc go oswoiłem, on był zawsze tylko częścią mnie
Yeah, 100 wersów, udało się wybrać 4
Yeah, 100 bitów, 90 nadal leży
Yeah, 100 kobiet, jedna tylko drapie plecy
Wszystko ma mieć boską formę, więc jestem mega wybredny (Yeah)
Prawdziwy rap nosi twarz starych chłopów
Co 20 lat odcinają kupony
Dla mnie liczy się tu gra, a nie hajs
Gdy ją przejdę, wrócę jeszcze raz jako ktoś nieznajomy
[Refren]
Nie mam warkoczy, nie słucham Latino
Jarałem bagniak, nie spałem po prochach
Co ma zaskoczyć jak wszystko już było?
Znów śnił mi się Bytom i Wolna Europa
Patrzyła w ekran, gdy wyznałem miłość
Słyszałem sarkazm, gdy śpiewali sto lat
Moi idole już wszyscy nie żyją
Znów śnił mi się Bytom i Wolna Europa
[Zwrotka 2]
Mam ziomów w willach i na blokach
Są głosem, który woła tak samo, no ale z innych podwórek
Przez chemię nie potrafią kochać
Wzór wygląda tożsamo, jak dodać dwie szóstki i jedną czwórkę
Ludzie woleliby mnie pewnie w pastelowych włosach
Lub, żebym nawinął, że zeszmacę dzisiaj czyjąś córkę
Mam stać się tym, kim oni nie mają odwagi zostać
Dziś każda znacząca postać również jest produktem
To tak samo jak ja
Stworzyły dobre czasy mnie i zjebany świat
Nie chcę już wracać tam
Gdzie możesz kupić wszystko, lecz na niewiele stać Cię
Już nie liczę na fart
Jak coś ma być zrobione, wiem, muszę zrobić sam
Za dobrze to znam i wszystkie plany Boga:
Jak Ci włożą koronę, z czasem stanie się cierniowa
[Refren]
Nie mam warkoczy, nie słucham Latino
Jarałem bagniak, nie spałem po prochach
Co ma zaskoczyć jak wszystko już było?
Znów śnił mi się Bytom i Wolna Europa
Patrzyła w ekran, gdy wyznałem miłość
Słyszałem sarkazm, gdy śpiewali sto lat
Moi idole już wszyscy nie żyją
Znów śnił mi się Bytom i wolna Europa
Nie mam warkoczy, nie słucham Latino
Jarałem bagniak, nie spałem po prochach
Co ma zaskoczyć jak wszystko już było?
Znów śnił mi się Bytom i Wolna Europa
Patrzyła w ekran, gdy wyznałem miłość
Słyszałem sarkazm, gdy śpiewali sto lat
Moi idole już wszyscy nie żyją
Znów śnił mi się Bytom i wolna Europa