NO HOOK

By $ierra (POL)

Released on October 2, 2020

Thumbnail

[Zwrotka 1: vkie]

Przez całe życie mi chcieli pokazać że nie ma miejsca tutaj dla nas

Hejter na FB uważaj bo zaraz Mareczek ci zajebie bana

Włożyłem pracę, nie modlę do Pana się - rozmawiać z Wami nie kala się

Co ty pierdolisz tam ballasie? wbijam na scenę to zawsze tam hałas jest

Kiedy wbijamy tam to widzę dobrze, że ich spojrzenie wciąż na nas jest

Wjebałem Polskę - a wcale nie rosnę, zero kalorii - żałosne

Chłopcy na scenie są smutni jak w jesień, a pora tu wprowadzić wiosnę

Ona po dragach coś tam do mnie plecie to chyba są wiersze miłosne

Wybacz, że nie mamy przy was za dużo, no ale zrozumieć nie mogę

Cały czas praca, wiem, że nie na próżno ja sam sobie wybrałem drogę

Jak on chce beefy - mu się nie opłaca bo będzie przytulał podłogę

Nie patrzę więcej nigdy na pajaca - nie waż się stawać mi na drodze

Nie pytaj więcej jak czas leci mi, mój ziomal - twoja panna leci z nim

Moje kawałki to jest typów hymn, twoje kawałki znów ukradłeś styl

Pluje raperom trackami na ryj, bierzemy pakę znikamy na wee-kend

Wypije jeśli jest gitem, odbije jeśli jest wykręt

Znowu te dragi tu ładują mnie tak jak Dynamo

Nie było takiego szczyla stąd - mówią tu o moich stylach wciąż

Mówi mi old boy, że to nie jest hip hop - ale to nie 8 mila, bro

Wiem, gdzie się hip-hop się zaczyna, bro - nie masz przed sobą debila, bro

Jebać ten wyścig bo już jestem pierwszy - kto mnie dogoni? ja nie czuje presji

Mijam debili na luzie jak Messi, wykładam chuja na jebanych leszczy

Życie się ze mną ostatnio nie pieści, ale Łukaszek nigdy nie był miękki

Znów najebany jej wysyłam ski, chce z tobą zrobić dziś okropne rzeczy

Palę blue cześki, lepszy, niż mainstream jak ty się wzorujesz na nich

Oddałbyś godność tu za nic, oddałbyś godność za szanse - jesteś niekumaty

Wkurwiam się jak liczę straty, nie mam serducha i nie mam tym bardziej dla szmaty

Masz dużo views'ów to graty, lecz muza do chuja - niedługo zjesz zęby na tym


[Zwrotka 2: $ierra]

Jestem zachłanny - chce cały dym, stoisz tu jakbyś za karę był

Mówią, że każdy posiada swą cenę - byś się wyjebał za parę dych

Mam swoich ludzi a reszta się klei - co drugi pajac coś znów chce

Pracuję se od niedzieli do niedzieli, czują że niedługo sukces

Oni znów coś tam pierdolą "o kurcze"

Nie słucham - pierdole mówce

Palił się do beefu się pali w bibułce

Została fota na półce

Dzielimy siano, nie siano nas, bo rodzinę stawiam ponad

Osiedle planeta małp - wszędzie trafiam na gibona

Braciak ma pakę co daje mi kopa jak Ferrari

Muszę luzować bo grzeje mi banie a ona zajebana celami

W domu planuję jak zmienić se życie a obok wydziabana Kehlani

Nie masz co liczyć na jebane liczby gdy stoisz se z samymi zerami

Ciągle mam mały zasięg coś jak Tyson ale sobie skracam dystans

Kurwy dopiero poczujecie zazdrość jak wymine pchając trzysta

Jak byś nie leciał to ja lepiej bardziej - styl co za chuja nie zagniesz

Jakiś typ znowu pierdoli, że zna mnie - nawet nie wiem co to za śmieć

Nie bujam się sam, wiem co jest pięć

Ziomek szeroki jak horyzont jest

Ona jak Megan Thee Stallion wiesz

Od zawsze umiałem ustawić się

Nie umiem przegrywać ni chuja o nie

Znowu nagrodę za udział odbierzesz

Ta twoja suka to nas porównuje co chwile bo przy mnie to widać żeś łeb jest

Mówi "zoba na to" puszcza track, smutny bicik no i, no i, no i, no i, no i znów się użala

Stoję zagubiony trochę sam no i nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem czy mam śmiać się czy płakać

Ja i moi ludzie to jak Rari, Maserati - wy jak zajechany Focus no i nara

Płynę całe życie na tej fali nie ma mowy żeby zatrzymał tą powódź byle baran

I robię to jak chce - myślami dawno już siedziałem daleko stąd

Ty i twój przydupas to chuja znaczycie i w sumie to podwójne dno

Po chuja tu stoisz jak zwyczajna dziwka - honor ześ zmienił na sos

Z reguły to mówię co myślę - im ciężko przez gardło idzie to jak cynamon