Released on November 16, 2022

Thumbnail

"Gdy poczujesz, że się to dopełniło to przenieś uwagę do takiego miejsca w swoim ciele, w którym czujesz jakieś napięcie wynikające z twoich przekonań, być może tych niekorzystnych przekonań o sobie samym, przekonań, które cię w jakiś sposób blokują, które nie pozwalają ci korzystać z twojego potencjału"

[Verse]

Niebo jest ciemne i smutne, od spodu wyglada jak trumna

Szkicuje białą kredką na płótnie blady pejzaż lepszego jutra

Myślę - „na coś trzeba by umrzeć” z kolejnym Marlboro w ustach

Zwijam tytex z weedem w bibułkę nie mam tego co oni w stówkach

Jak Uma Thurman nie chce zostać okładką na półkach

Ta pulchna gotówka kusi i moją muzykę chce zmienić w półrap

Mnie nie zmusza kurwa do pójścia żadna dróżka otwarta furtka

Nie przepuszcza mnie bit jak boombap jeśli słówka wiem jak tam upchać

Suma strachów którą odczuwam jest widoczna w moim sfumato

Delikatna temperaturka ją terapią zbiłem jak wazon

Chmurka, którą teraz wypuszczam mnie kuruje tak jak Dermatol

Pracowałem wczoraj do późna dziś niech pracą inni się martwią

"Pójdź za tym miejscem, które... które podsuwa podświadomość, które podpowiada intuicja i pozwól aby to miejsce też dotknęła miłość."


[Chorus]

Czekałem na odpoczynek

Cały Boży tydzień

Mieszam z weedem tytex

Dzisiaj się nie dodzwonicie

Klepie klapką jak Klawiter

Jedyny kontakt diler

Gaśnie zapałka Cricket

Jak gaz do zapalniczek


[Verse]

Spuszczam ciśnienie z siebie trochę jak Nord Stream 2

Indukowany mam haj przepuszczam se sabotaż

Na setki zmartwień i grube jak Shatner steki kłamstw

Lecę w kosmosie jak Star Trek i zmieniam plansze jak w Counter Strike

Stępione mam zmysły i potrzeby proste jak od linijki

Ostry jestem jak kimchi kiedy próbujesz znowu mnie wykpić

To co czuje to munchies a mówisz że w brzuchu motylki

W kółko dropsy noski i blanty, jesteśmy tak bardzo inni

Szkicuje szanse trochę jak Szancer

Chociaż kreski tak mało wyraźne

Mam tutaj farbę ślady czarne zostawiam za sobą jak marker

Długopis Parker ugryzł mnie trochę jak Petera spider

I pośród maźnięć mogę zupełnie zwyczajnie pochwalić się całokształtem