Martwy punkt

By Hipocentrum

On Snap

Released on December 14, 2017

Thumbnail

[Zwrotka 1: PeeRZet]

Na starcie mu życie nie dało za wiele gdy mowa o piekle standardów

Miał fajną dziewczynę, był przyjacielem i uczył się biegle faktów

Pracował u ojca w świecie cyferek przeorał tam wiele faktur

Mimo to zawsze z pustym portfelem przez co nie wiele kontaktów

To stało się jego obsesją, kompleksem który musiał pokonać

Jak największą pensją oszukać chciał serce, ciągle śnił o milionach

Gdy pojawiła się szansa, poszedł na maksa skoczył w ocean korzyści

Potem wrócił do miasta w nowych airmaxach - wygodnych gdy chodzi o wyścig

Dziewczyna kochała go bardzo wcześniej, teraz nie mogła go poznać

On kochał ją nadal lecz jednocześnie szukał wciąż nowych doznań

Jego przyjaciel którego nie znacie jak zawsze był spoko ziomem

Mimo że tamten już nie chciał na chacie zamulać i wydawał hajs poza domem

Na zmianę tu praca i melo, a później już tylko praca i niemoc

Kumpel i panna odpadli bo tempo i kasa tu stały się jego domeną

Rok później leżał już na kozetce, jechał szybko nie sprawdzał luster

Miłość i przyjaźń w martwym punkcie, nie dostrzegł ich gdy gonił sukces


[Zwrotka 2: Oxon]

Miał się za wzór wszelakich cnót i duszę towarzystwa

Od zbędnych burd się ciągle tu starał zachować dystans

Chadzał na kluby, rzadko mówił ludziom po nazwiskach

Myślał że wrogich mu za chuj istnieć nie mogła lista

Skory do rozmowy, wyczulony na ciekawostki

Skory żeby zdobyć info gdzie i kiedy czemu dociekał kto z kim

Kochał łączyć kropki i wyciągać sam uwielbiał wnioski

Chłonął plotki jakby chłeptał krew - przysysał się jak moskit

Nigdy nie odmówił sobie prawa do opinii co do innych

Nie był z tych co się kiedykolwiek czuli winni - był mordą silny

I nie było sytuacji w której nie miał racji zawsze puentę znaleźć umiał

Gdy rozpędzał się nie było szans że w gadce złamiesz chuja

Myślał że jest bez skazy to jak podpucha roku

O nim jedynym nie gadali wszyscy tutaj wokół

Było mu mało i robił halo co rusz na boku

Zgadnij co się działo gdy matoł opuszczał [?]


[Zwrotka 3: Bazi]

Jednak trzeba pamiętać no bo mamy rożne charaktery

I w różnym miejscu postawione granice bariery

On ciągle wytykał błędy innym był taki szczery

Sam nigdy nie był wtedy winny tworząc te afery

Czuł się w zgodzie ze sobą gdy ludziom mówił w twarz

Co mu się nie podoba a trwało to długi czas

Pewnie znacie kogoś takiego też wkurzył was

I gdyby tylko złotą radą to by służył raz

Ale nie no bo to ciągle się powtarza

Jak zwrócisz takiemu uwagę to wtedy zobaczysz jak się obraża

No bo krytyki sam to nie umie przyjąć

Łatwiej udawać przed sobą że tematu nie było

Nie widział swoich wad lecz cudze

Chciał być taki szczery to siebie okłamywał był pełen złudzeń

Nie ma normalnych, banie Ci poryto i to syto

Każdy z nas choć trochę to jest incognito hipokrytą