Co słychać

By Hipocentrum

On Snap

Released on December 14, 2017

Thumbnail

[Zwrotka 1: Bazi]

Ja wyjebane mam w wyznawanie tu waszych trendów

A twój moralny kręgosłup się złamie w naszym kręgu

Sprawdzam kapitał, bo tu trzeba przejąć złoto mafii

Bo ta ekipa tę grę rozjebać no to potrafi

Hipo przejmie teren niezależnie ziom od topografii

Mam zryty beret, to właśnie mi wyszło z tomografii

Poronione rozkminy na zryciu mówią mi tu, Tato!

Bo podtrzymuję je przy życiu tak jak inkubator

Tu rządzi Rap, nie Metal - oberwie się marketom

Twoje stalowe nerwy rozerwę jak Magneto

Bez super mocy rozjebie to koło adoracji

Pisałem pół nocy, centrum - południe w kolaboracji


[Zwrotka 2: Ero]

Jeśli pytasz co u mnie to jest przynajmniej okey

Mam flotę i płyty, których pragnie twój disc jockey

Pewnie słyszałeś ile to nie poszło skrętów

Dziś płonie więcej z ekipą Hipocentrum

Trochę procentów, a dokładnie sto

Jak tych mega patentów na składni i flow

I ja jestem do tego, ziom wchodzę w ten układ

Ze stylem zbyt skomplikowanym byś go ukradł

Muka to moja sztuka, twoja to suka

I wcale się nie dziwię że sam jej nie możesz słuchać

I pewnie nie poruchasz na te wersy suche

Chyba że się oszukasz i zwalisz sobie gruchę


[Refren: Oxon]

Odpowiedzi sam już chyba się domyślasz

Jak ktoś pyta nas co słychać? co mamy powiedzieć mu?

Gdyby ci się wydawało, że jest lipa - spływaj


[Zwrotka 3: Kojot]

Zaciskam na micu pięści uwalniam trochę tej bestii bo

Chcę zniszczyć MC, te śmieszki są tak jak Backstreet Boys

Bronię, lecą teksty, a trupów sterty to Meksyk flow

Co tam pieprzysz, że on nie siada? zrób sobie brexit stąd

Jestem faworytem choć gardło zryte bo alko pite

Ale gram to z bitem, chcesz łajzo bitew? masz straszną lipę

Jestem władcą liter, zagadką, mitem, oprawcą typie

I w twój autorytet i marną klikę mam bardzo wbite

Z nami Ero wpadamy typom na mieszkanie

By mięć w planie katować rapem aż nie wstanie

Więc wiej chamie! zrozum jedno, nie przestanę!

Muszę zabić te marne kopie jak Bladerunner!


[Zwrotka 4: PeeRZet]

Jeśli pytasz co słychać? mówię wszystko w porządku

Nadal dbam o skillsy i o czystą w żołądku

Choć na nogach nowe kicksy to pozerom mówię nie

To ich Czas Apokalipsy, spytaj Ero z JWP

Ja nie robię byle gówna, nie śmieję się z byle drwin

A jak już wchodzę do studia to nie wchodzę z byle kim

JWP - Hipocentrum nadjeżdża rapowy walec

Mam ci dać jakiś znak? no to łap, środkowy palec

Wielu nadętych raperków próbuje tu wkręcać oferty przekrętu

Zabierz te sterty papierków i zrób za nie kilka smętnych koncertów

Lawina zbędnych komentów nie złamie tu nigdy omerty pozerków

Są jak te mendy w futerku i ciągle by chcieli koperty prezentów

U nas lacha na biznes, to się skończy kataklizmem

Mam uraz i będę walczył z tym gównem jak z komunizmem

Nigdy się nie kajam i nie idę na ugodę z wrogiem

Myślisz, że masz większe jaja? będzie większy kogel mogel


[Refren: Oxon]

Odpowiedzi sam już chyba się domyślasz

Jak ktoś pyta nas co słychać? co mamy powiedzieć mu?

Gdyby ci się wydawało, że jest lipa - spływaj


[Zwrotka 5: Oxon]

Ha, Yo

Hipo JWP i twoją grupę już trafia szlag tam

Weź skill pod lupę i zawrzyj dupę jak wpada szlachta

Te łby zakute nie widzą nic - jawna katarakta

Wjeżdżamy butem wy durnie żeby was zastać w klapkach

Flow na bitach, od kopa to słychać że wiem co jest pięć

Ziomek oddychaj no bo to przypał, że znowu cię wsysam - lekko bez spięć

To już od dawna nie tylko muzyka, wczuta, psycha - nie to że chęć

Raczej konieczność by robić wciąż lepszą, ścierwo przez to nie może przejść

Myślą że złamać mnie jak Stasi mogą, z góry patrzą jak Diplodok

Który z twarzą kwazimodo, mam mimo to

To bawi mnie, że okazali wrogość znaczy że złapali

Że ich pracy jest niesmaczny owoc dla nikogo