#2

By HHRPE

Released on June 24, 2014

Thumbnail

[Zwrotka 1: Głowa]

Jest Ełk, jest festiwal, Diabeu dzwoni "wbijaj"

Od świtu w pociągu mija dziewiąta godzina

Wiesz, że lubię se przykolędować

Ale kontrolka się świeci i nie nadszarpnę zdrowia

Grubo już było wczoraj po hotelowych lotach

Dziś gotowi na scenie, wpierw praca, potem lokal

Głowa wznosi toast za wszystkich obecnych

Piję do dna, skręcę coś, podaj bletki


[Zwrotka 2: RWS]

Gdzie masz małolat, jak tu podziemną moc, muzyki dźwięk

Najlepsze składy, wokale, słońce, jeziora brzeg?

Zawijaj namiot, śpiwory i blunty, trochę szamy

Przecież jest ulica, kierunek Ełk, bo tutaj gramy

B-Boy'e, deski, mikrofony [???]

Cały weekend na grubo aż po świt, tego nigdy dość

Zostaw w tyle beton, a nie połażujesz, słowo

HHRPE w wielki stylu, powrót koncertowo


[Zwrotka 3: Rufuz]

Nowe tchnienie, PROSTO czy podziemie

Tu na scenie, R do F do Z ma ten pazur

Od serca dla Mazur, lasy, woda, wędka

Bit - Siwers, pętla jak Polska jest przepiękna

A ty opuść beton, pakuj mandziur

Na detox ekspert nie bierz kompa w ręce

Tak jak na plakacie MC już na deskach

Na żywo wiersze, no-make-up, browar w słońcu na hejnał


[Refren: DJ Perc]

Spakuj swoje życie, dawaj na festiwal

Pieprzyć stres, tu głowa się kiwa

Światła, kamera, akcja, sprawdź to ziom

Przestawiam na on, działa mój mikrofon

Wielu na to czekało, żeby być w tym miejscu

Wiesz jak jest, tak jest tylko latem

Kumple, fajne maniury, bronki i baty

Cola, zimny Walker


[Zwrotka 4: Ero]

Kolejny weekend i znów jadę na koncert

Biorę z sobą brygadę, to chyba jasne jak słońce

Zajebany bagar, ledwo mieszczą się 2 decki

Ile lecim robić to chore gówno nie dla dzieci

DJ'ski secik, potem wjeżdża J do W do P

Chcę słyszeć tutaj hałas, zwrotki na pamięc wykute

I super, zapamiętaj z nami, to nie żarty

Ktoś osuszył wszystkie butle na afterparty


[Zwrotka 5: Vienio]

Znów na miejskiej plaży sprzętu ciężarówki

Tu powstaje znów nasz prywatny Brooklyn

To co się wydarzy, miejsce to zaludnij

Już ściana dźwięku miło basem dudni

Namiot wytwórni, campingowe pole

Będę tam również, ziom, ze swoim zespołem

Z podniesionym czołem zwiedzam Ełku teren

Nie ma jak miły hip-hopowy plener


[Zwrotka 6: Przemas]

Dobra, line-up wymiata, a ty nie bądź jednym z tych

Co wolą zamulać w domu, bo żałują parę dych

Zobacz, tu cała Polska patrzy naszymi oczami

Nazajutrz nasze myśli będą żyły wspomnieniami

A ja pierdolę media, które tłumią wydarzenie

Co przedstawia subkulturę życia odzwierciedlenie

Żałuję tylko tego, że nie będzie wyjadacza

Nowy towar to progres na płycie Syna Bogdana


[Refren: DJ Perc]

Spakuj swoje życie, dawaj na festiwal

Pieprzyć stres, tu głowa się kiwa

Światła, kamera, akcja, sprawdź to ziom

Przestawiam na on, działa mój mikrofon

Wielu na to czekało, żeby być w tym miejscu

Wiesz jak jest, tak jest tylko latem

Kumple, fajne maniury, bronki i baty

Cola, zimny Walker


[Zwrotka 7: Kafar]

Elo ziom, opuść dom i dawaj na festiwal

Bo tu głowa się kiwa od wódeczki i od piwa

E, ta kultura i ta więź, ta muzyka

Zostaw gdzieś wszystko złe, co ciebie dotyka

Zostaw gdzieś wszystko to całe zło i podbijaj

Da Ci moc dzień i noc, rapowa ekipa

Nie ma "może", nie ma "gdyby", bo nie ma co gdybać

Póki jesteśmy tu razem, póty nasza jest ta siła

Tak


[Zwrotka 8: Małach]

Piasek, woda, upał 30 stopni

Setki, tysiące osób, rymów głodni

Chcesz piwko, dawaj, chętni, my tam swobodni

Suszone zęby uśmiechem, zbijane piątki

Co by nie było, wiemy, to wszystko po mnie

Pod ludzi słuchają rapu, czują się wolni

Jak wszystkie tu składy z różnych stron Polski

Masz wolne, bierz ziomków, wsiadaj w pociąg, podbij


[Zwrotka 9: Sójson]

Hip-Hop Raport Projekt Ełk zapraszają Sójson & Beton

4-dniowe melo jak jebnięcie w łeb sztachetą

Mimo to trzymamy fason, after-party, a nie detox

Nocą z ekipą pod scenę, rano pod namiot z kobietą


[Zwrotka 10: Beton]

Jak po jeziorze echo leci pieśń o festiwalu

Pakuj manjur, otwórz mapę, szukaj stolicy Mazur

Prócz kobiety, krajobrazu, zabójcza dawka rapu

Będziesz chciał tu wrócić jak dzikie zwierzę do lasu


[Refren: DJ Perc]

Spakuj swoje życie, dawaj na festiwal

Pieprzyć stres, tu głowa się kiwa

Światła, kamera, akcja, sprawdź to ziom

Przestawiam na on, działa mój mikrofon

Wielu na to czekało, żeby być w tym miejscu

Wiesz jak jest, tak jest tylko latem

Kumple, fajne maniury, bronki i baty

Cola, zimny Walker


[Zwrotka 11: Pih]

Wiesz, kto ma ogień, do tego potrzebny jest tlen

Jestem [???] pieprzony [???]

Prosto z miejskiego tygla i wiecznego zgiełku

Wszystkie drogi zawsze prowadzą do Ełku

Wdepniesz to raz i szans już nie masz

Bębny, sample, rap, czasem acapella

Hit, hitów, głowy chodzą dziś do bitów

Kilku lirycznych bandytów, wódka w plastiku


[Zwrotka 12: Jano PW]

Siemano, Jano PW, kłaniam się nisko

Hip-Hop Projekt Ełk, człowieku, już bardzo blisko

Wszystko, co najlepsze od nas, musisz tu podbić poznać

Rapowy klimat moc ma, zajawka nocna

Zajawka kipi, Ziping, masz tu jak w banku

Ja i moi ludzie od rapu przy jednym lolku

Na jednej scenie wrażenie zrobi na Tobie

Rymów zatrzęsienie, człowiek, to wejdzie Ci w krwioobieg


[Zwrotka 13: Wężu]

Najczęściej gramy ciężko, bo życie to tu szaleństwo

Igramy z ogniem i dla większości z nas to codzienność

Problemy z prawem i układ z diabłem, choć wiesz, co

Szerzę wiarę w Bogę, honor, lojalność, braterstwo

Zapraszam na festiwal

Potem zapraszam na drina, na backstage zatem przybywaj

Tu atmosfera, tu czarnych winyli szum

Się porobiło, się zrobimy, Wężu mówi "będzie boom"


[Zwrotka 14: Diabeu]

Jeśli dość już masz zawirowań i ciągłego zgiełku

Diabeu Projekt WAN, zapraszam wszystkich do Ełku

Zielone płuca polski plus najlepsze rapy

Zrobimy taki sztos, społeczniakom poopadają japy

Na marginesie uzbrój się w bezsenność

Plaża miejska jest już nasza, ogłosimy suwerenność

HHRPE wita, jeśli jesteś rapu głodny

Nie być tu to grzech, ruchy z pierworodnym


[Refren: DJ Perc]

Spakuj swoje życie, dawaj na festiwal

Pieprzyć stres, tu głowa się kiwa

Światła, kamera, akcja, sprawdź to ziom

Przestawiam na on, działa mój mikrofon

Wielu na to czekało, żeby być w tym miejscu

Wiesz jak jest, tak jest tylko latem

Kumple, fajne maniury, bronki i baty

Cola, zimny Walker