Released on August 2, 2015

5K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Deys]

Co z tego, że zrobili profetykiem? No miło, ale i tak wbrew woli bóstwa

Porzucam treścią i porzucam mięsem; Super Meat Boy, zręcznościówka

General Sherman to moje korzenie i tak sobie lukam, gdzie ta twoja ściółka

Masz figę z makiem, a listek figowy to dla mnie sztuka żeńska z słupa

Co mnie obchodzi melodia innych? To wszystko na strzała jak hejnał, no pomyśl

A jeśli twierdzisz, że nie w twoim typie, to czekaj maleńka, aż popatrzysz w oczy

Przy mnie się peszysz, widzę więcej i czujesz od razu

Że mam cię na siatkówce bez majtek i w makijażu

Mała! Działam podprogowo, jak pan młody młodą, odnosisz wrażenia

Żyję muzyką i znaczy to dla mnie najwięcej jak Kanye dla Kanyego Westa

Ta świadomość to najtańszy z psychotropów, co nie?

Dalej nie śpię, noc to czarny upiór jak Spooky Black

Ej, otwieram oczy, ty dalej się migasz, niestety, choć na pewno nie głuchoniemy

Same odrzuty zostają ci w mig, nie jak myśliwiec, to leci do śmieci

Skoncentrowany tak jak polimery i dalej zgaduję sobie, co to skrucha

Z takim podejściem, nawet jeśli fiasko, zrobiliby klasyk jak u Eda Wooda


[Refren: Deys]

Oczy wiecznie mieć otwarte, już wiecznie, ej

Umysł wiecznie już otwarty, na zawsze, wiesz?

Zmysły wiecznie mieć otwarte

Już otwarte, już otwarte

Oczy wiecznie mieć otwarte, już wiecznie, wiesz?

Umysł wiecznie już otwarty, na zawsze, wiesz?

Zmysły wiecznie mieć otwarte

Już otwarte, już otwarte


[Zwrotka 2: Zero]

In partibus infidelium ciągle, znowu wychodzę z tym całym kolorem

Poza wszelakie marginesy błędu, proszę, nie każ mi myśleć, że błądzę

Zdany na siebie jak na strome stopnie, choć zdanie watahy mnie popycha w ogień

My krążymy sobie spokojnie, wokół podkrążone oczy owiec

Owoce po tych wersach poznasz, mnie po owocach, harmonii kontrast

Jak numinosum u Rudolfa Otta, obczaj, taka faza

W oczach rosnę, bo jak fraktal nie znam granic dla tych zagrań

Dlatego cisnę jak kaftan, piszę na skrawkach, potem to splatam jak rattan

Ty sprawdzasz, krew wypalona jak szlaka na trackach

Mam przerzuty na was od raka w kawałkach

Zasady sztywne jak Bauhaus obala cut-up na kartkach

Jedyna stała - exodus na wargach

To łatwopalna branża, złotko

Jeśli esse est percipi, ja przymykam na to oko mocno

Tak się staję samym sobą, ot co - ecce homo

Znów trzeba będzie się od czegoś odciąć

Apollo 1000, bo lecimy w kosmos

I chyba mógłbym ci przysiąc, że jak nic widziałem wszystko

Tego by się nie powstydził nawet Budda, kurwa kminisz?

Tu na linii bit i kilka linii, przy nich stawiam krzyżyk

Przy nas chyba się nie zdziwisz, jak cię zdziwi każdy wers; wiki


[Refren: Deys]

Oczy wiecznie mieć otwarte, już wiecznie, ej

Umysł wiecznie już otwarty, na zawsze, wiesz?

Zmysły wiecznie mieć otwarte

Już otwarte, już otwarte

Oczy wiecznie mieć otwarte, już wiecznie, wiesz?

Umysł wiecznie już otwarty, na zawsze, wiesz?

Zmysły wiecznie mieć otwarte

Już otwarte, już otwarte


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]