ylloM

By Guzior

On ylloM

Released on June 21, 2014

8K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Guzior]

Jeżeli w ogóle chciałbyś mnie przyćmić, to może najpierw słońce zasłoń, co?

Jarasz się tym i nie chcę żebyś przystygł - płoń, jebańcu płoń

Czuję tą przewagę adrenaliny, czuję się jakbym miał broń przy pasku, o

Nie mogą pojąć, nas i są w błędzie, jeśli myślą że kimkolwiek przy nas tu są

To jest tak świeże że nic dziwnego, że aż lekko przymarzło, co?

Tylko ja z niepewnej przyszłości mógłbym mnie rozjebać, myślą że nowego wynajdą coś

To przyparło ich, jak wdech w piersiach ich kobiet co chcą te lekarstwo wziąć

Nie musisz mówić zegarkom stop przy mnie, a listki nam przebarwią tło

Zaburzenia łaknienia to ciągle jest głodne, a myślą że przekarmią to

Ciągle jest pora karmienia i wciąż nowe młode to samo się przeżarło do

Serca po sos, lunatycy tacy jak ja nigdy niczego nie przegapią śpiąc

To leczy i wykańcza jak chemioterapia, u mnie jest terapią flow

Zmieniam magazynki w zeszytach, chociaż sam nie wiem gdzie idę, widziałem że wrócę

Powtórzę, dostałem skrzydeł i chociaż jestem jeden, to jestem kluczem

Ulica przy której żyję za długa by uciec, chwała każdemu, kto z życiem uszedł

Pieprzone, zużyte rady - pluje na nie, bo coraz wyraźniej już widzę mój sen

Jakbym poznawał stwórcę i rozumiał teraz cały plan na nowo

I widział to jak w powtórce, to co miał na myśli, gdy było chujowo

Widzę sukces, jakby był osobą i rozumiem życie, jakby było sobą, sześcian

W kościach parę szóstek, jakbym miał umrzeć bo wziąłem już za sporo szczęścia


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]