Prawie północ

By Guzior

Released on August 29, 2012

101K Views

Thumbnail

[Intro: Guzior]

Czasem pół nocy od północy jeszcze następne też nie śpię

I przez te obsesje to całe dnie później chodzę jak przez sen i nie śnię

Zasypiam późno, a budzę się wcześnie

Chociaż jestem śpiący jak nigdy wcześniej


[Zwrotka 1: Guzior]

Mam okropnie dość Ciebie, dość siebie, Ty też pewnie

A coś ciągle nas ciągnie do siebie, co? Nie wiem, piękne

I dziś obce sobie osoby, to kiedyś w ogóle był związek, he?

Jeżeli mnie spotkasz, to z przyczyn losowych nie odwrócisz głowy, nie

Serce nie mięsień, utrzymuje ten odstęp, jedyne co czuję przez Ciebie to ból

Dlatego wszystkie negatywne emocje reasumuję i przelewam tu

A słowa spływają rynną na pysk jak woda

I gdybyśmy byli razem, pewnie teraz bym rymował

Gdy zaczynam bać się, że Cię stracę, Ty przestajesz

A gdy ja przestaję, Ty zaczynasz i co dalej mam?

Nienawiść i miłość, przeplatane, przechlapane, także znów nie wiemy

Czy to przetrwać, czy to przerwać, ale ja, ja

Ja wybrałem bez zastanowienia i stało się, krótka przerwa

Tym razem zmieniła się w "na stałe", wiem

I tak boje się, że Cię zastanę z kimś i nie zaczepię

I zostanę tu, zastanawiając się kim jest dla Ciebie

Albo może się wyjebię na to i nie zauważę

I gdzieś w morze wrzucę Ciebie, będziesz gdzieś tam w memuarze

Ukryta między kartkami, tam gdzie nigdy nie patrzę

Bo wspominam nasze strony w nim przeżyte jedynie płaczem

Nie, nie płaczę, może czasem, no a z czasem coraz rzadziej

Bo już radzę sobie lepiej odkąd nie jesteśmy razem

To jest kłamstwo, ale często graweruję je w psychice

Żeby zasnąć i mieć gdzieś to, chociaż wcale mi nie idzie


[Zwrotka 2: Guzior]

Obiecałem, że się więcej nie odezwę, jeśli zerwę, szło mi świetnie

Pięknej pani nie udało się to pierwszej, pieprzę

Może tęsknisz, ja też tęsknie

Rozjebałaś serce mi na części pierwsze jakieś milion razy

Milion razy więcej, więcej

Nie jesteśmy już ze sobą, strasznie zimny prysznic

Dwa następne wersy napisałem, gdy jeszcze byliśmy

Patrzysz dzisiaj na mnie ślicznie, kogo bardziej kochasz niż mnie?

Przyszłość to my, musisz ślepa być, jeżeli w ogóle nie widzisz dziś jej

I jak mogłaś jej nie dostrzec, będąc z jakimś innym gościem?

Jest wam dobrze?

Zawsze myślałem, że między nami coś jest

Nasze kłótnie tak burzliwe, tak rozbujaliśmy łódkę

Można było to przewidzieć, że ktoś wypadnie za burtę

I ten numer jest dla Ciebie, bo nie żałuję tych trzech lat

Zastanawiam się czy dla Ciebie znaczenie będzie też miał

Byłem w piekle, było pięknie

Piekło nie istnieje bez nas

Pewnie przez następne parę dni serce będzie mi pękać

Powiedziałaś, że go nie mam - ludzie jak Ty je ukryli

Teraz słyszysz mnie i wiesz, że nie mogłaś się bardziej mylić

Chciałbym też usłyszeć Twój głos, prawie zapomniałem jak brzmi

Chociaż prawdę mówiąc, nie wiedziałbym co powiedzieć mam Ci już


[Outro: Guzior]

To mój utwór, nie wiem, chyba miałem takich nie nagrywać

Hipokryta, cóż no bywa czasem, wybacz

Lepsze jest to dla mnie niż pisanie listów

Bo jak niby w kilku słowach miałbym upakować wszystko?

To mój utwór, chyba miałem takich nie nagrywać

Hipokryta, cóż no czasem bywa, wybacz

Lepsze jest to dla mnie niż pisanie listów

Bo jak niby w kilku słowach miałbym upakować wszystko?


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]