Mięta

By Guzior

On ylloM

Released on August 26, 2014

12K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Nie otaczam siebie wrogami

Ale nigdy nie potrafiłem żyć z każdym w zgodzie

Kłody pod nogi rzucane?

Zawsze jakoś byłem ponad tym - stoję na przeszkodzie

Płynę na kodzie - God mode on, typie nadchodzę

Płynę jak bodziec bo żyje na głodzie ich, ćpaj to flow

Nie lubię rapgry, ale chciał nie chciał to jest tak

Że wkrótce ją przejdę

Etap po etapie bez kodów, oprócz trybu Boga

A przechodzę obecnie ludzkie pojęcie

Już wiem co będzie, tą chujnię odpędzę

I trupem równo se pościelę po paru

Luźne podejście, po chuj ten ziom stres mieć

Jak można buldożerem sobie pomału

Cegłę na gaz i jebem na to

Nie patrzę na drogę, nie patrzę na drogę

Nie patrzę na koszta i konsekwencje

Na pohybel sępom przekażę wam ogień

Czujesz R.A.P jak wchodzę, to jest ten napęd na co dzień

Nawet jak znowu przegapię szans trochę

I sam się kurwa na tym złapię za moment, złapię za moment

To się nie łapie za głowę, chociaż zaczyna odlatywać mi z barków

Zakładam kaptur, może ją przytrzymam nim

Kurwa nie sądzę - mam high w chuj

Na wszystko wokoło sram już jest nieźle

Tak jak wcześniej pokazuje fuck'a państwu

Nienawidzę tego świata

Chyba że po dragach gdy stoję na krańcu


[Zwrotka 2]

Nie patrzę na ten rap, nie licz że coś Ci przekażę na wersach

Wbrew radom, jak KęKę

Z zasady chyba lub po prostu nie radzę tak z serca

Czy to jest poprawne

Być uosobionym mózgów drenażem na ten świat?

Nic nie jest już tym co było

Gdy myślenia ustrój zmienia się jak dzień jak ja..

Nie próbuję ułożyć nic oprócz tekstów

Z nieładem znam się tak

Że obracam się wciąż wokół tego nic w chuj

Jakbym był planetą, patrz włażę na Vestax

Punche jak zawsze się lepią

I jak nigdy wcześniej mam twarze na pięściach

Ziemia nie uniesie takiego kolesia

Najwyżej fiuta może kładę na ten świat

Wyluzywowanie naturą z natury te chwile nam dają wdech, łap

Wszystkiego za mało dopóki nie rzygasz

Trzeba ziom z haju tak czerpać

Dżoje, jak inhaladrony latają tak często

Że już się to samo nam skręca

Ciężko się jedzie tutaj zgodnie z prawem

Ziom samo nam skręca

Ale tu zimno, tak bardzo fresh, a ja i tak się za wiele lenię

Uparty jak osioł bo ziom nie dopuszcza

Że to na cokolwiek innego zamienię

Za bardzo do przodu jestem

Zabraknie mnie w tyle i nie miałbym wtedy gdzie cie mieć

Chcesz mieć tę głębokość wersów i w powietrzu nurkujesz

A łeb i tak miażdży ciśnienie

Nie mam alibi w tej chwili i w ogóle

W sumie na to co się stanie za chwilę

Nie wiem co to limit, już jest i granica

Ja nie stanę na linii, staje na linie

Ich banalne gówno wkrótce

Chociaż w sumie to już ssie i leci na łeb, na szyję

Nie jedziemy jednym wózkiem na bank

Weź sobie bachory w aucie ziom nalep na szybie