INTRO (2025)

By Grypcio

On TWOFACE

Released on October 24, 2025

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Czasem siebie nienawidzę, chciałbym, kurwa, się zajebać

Albo zajebać te zwrotki, męczy mnie, kurwa, kolejna afera

W głowie wypina mi jebane korki

Miałem biec za marzeniami, kurwa, a gdzie są?

Znowu ktoś mi gada, żebym rzucał mięso

Siema, ziomek, spoko nuta, leć tak dalej

Szkoda, żebyś, kurwa, zmarnował talent

Znowu ziomków zawiodę, jeden kręci Merolem

A ja znowu na łóżku leżę tak jak pizda

Znowu powiem, że nie mogę albo choruję na głowę

Ale nic im nie powiem, nie mam siły pisać

Znowu mam w chuju karierę

Najpierw napluję na oppa, a potem na siebie

Powiem Ci, kurwa, że ty jesteś zjebem

Ale nie patrz na mnie, gdy tracę wenę


[Przejście]

Znowu tracę kaskę

Twoja panna mówi, że ja jestem panem, patrzcie

I to w sumie zabawne

Lubi moje czarne włosy i charyzma, i to jak lecę na beatach

Albo czy ja chcę być viral

A jak nie pozna, to jestem demonem nocy

Daj jej chwilę, ale weźmie tylko, kurwa, ciepły kocyk

To mi, kurwa, powie, że ja jestem mocny, albo plotki

W chuju to mam, już stałem się chłodny


[Refren]

Stało się to, co miało stać

Zatonął już kolejny wrak

Czy nagle to, co było nic nie znaczy?


[Zwrotka 2]

To nie moja wina, że Ci, kurwa, nie wyszło

Czasem jestem ciekaw, co tam pierdolisz na story

A to, jak ja żyję, to jest, kurwa, hip-hop

Ja jestem najważniejszy, nikt więcej, no sorry

A to, co nagrywa Nikoś, to, to w sumie gówno-prawda

Nie daję pieniędzy, tylko uczucia w kawałkach

Palcem Ci pokażę, kto jest real, a kto kalka

Pierdolę kalki, zaczęła się walka