Leki

By Grażyna

Released on May 7, 2015

Thumbnail

Coś nie tak ze mną jest, chyba wiruś jakiś w bani

Przyszłość, przeszłość, teraźniejszość powiązana jest z lekami

Ciągle biorę je garściami, aż się dławi DNA

Ciągle inny proszek mami i tak toczy się ta gra

Zjadam go, on mnie rani, no, bo faza kończy się

Mój umysł mam za Hubble'a, szuka gdzie coś mogę zjeść

Czy to dzień, czy to noc, czy to pełnia, czy to nów

Tolerancja się zeruje i przyjebać trzeba znów

Uszkodzone puzzle życia tu poskładać nie jest łatwo

Kiedy wszystkie światła zgasły, a w twej bani nadal jasno

W końcu serum mam już w sobie, żeby ulżyć moim mękom

O tam, tam, tam są te męki! BANG! BANG! BANG!

Rozpierdalam szmaty gładko nadal w autostradzie dźwięku

Na luzaczku wrzucam szóstkę, płynę już bez żadnych lęków

Nie mam granic i oporów czysta rozkosz poczuj fazę

Weź się ze mną w ten bit wpierdol grubo z piskiem opon, joł, na razie