01010101001

By Grażyna

Released on July 30, 2015

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Moje ciało to więzienie dla mej duszy w tej gęstości

Ma projekcja na antenie tej iluzji ciągle gości

Skok kwantowy chce wykonać, żeby w końcu zniknąć stąd

Daj mi numer alarmowy albo w sumie daj mi broń

Jeden bang kluczem do nieba, nic już więcej nie chce

Ej! nie wpierdalaj mi się ty inny z głowy, kiedy piszę swoje wiersze

Przecież życie zajebiste jest i masz je piękne takie

Cyklotymie pierdol zwijaj w rulon zawsze gruby papier

Wciągaj kreski, pal se blanty, ruchaj no i rób ten hajs

Podejdź na serio lub dla beki szybuj jak już złapiesz haj

Jak wilk wnętrze wyje czasem, a te zjazdy męczą

Wczoraj w lochach piekła, dzisiaj zygałeś tęczą

Stań się architektem zaprojektuj swoją planszę własną

W tym matrixie wybierz co ci pasi, ciemność albo jasność

Nie poddawaj nigdy się, zdobądź to co chcesz!