Abstrakcja

By Grammatik

On Reaktywacja

Released on February 7, 2004

Thumbnail

[Zwrotka 1: Eldo]

Ta, i powoli, głowa rytmiczną falą

Głowa jak balon - przebijesz go, myśli się rozpadną

Rozsypią jak perły po podłodze

Taki, wiesz, strumień świadomości, zanurz się w wodzie

Proszę, podejdź do moich liter jak gwiazdy

Pozbieraj je z różnych kratek białej kartki

Liter abstrakty, przytul do siebie moje myśli

Życie jest po to by czuć, by serce biło mocno

Jak Boris Vian maluję sensualistyczny obraz

Rzeczywistości, której nie jestem w stanie poznać

Ej, raz-dwa, raz-dwa - test mikrofonu

W tych wszystkich hercach jest krew z naszego serca

Basach, werblach, w tych z muzyką romansach znalazłem miłość

To najwierniejsza kochanka (tak)

Szklanka za tych, co tak jak my, świat ich - progres

Postęp, praca, ciągle tworzący się proces

To piękna rzecz jak tak patrzę, jak moje słodkie bambino

Jest coraz większe z każdą chwilą

Muzyka, blanty i słodycze z głośników

Renesans klasyków, to znowu my w odbiorniku

Jak doktor Faust, wiesz, powiem: "Chwilo trwaj!"

Muzyka, rap, dopóki nie skończy się świat czuwaj

Jest tyle chwil, w nich dźwięków, słuchaj


[Refren]

Nic nie rozumiem, świat ten nie mówi nic mi

Kolejne projekcje, rzeczywistość jak sny

Długie dni, zbyt długie, zbyt męczące

Kolejna chwila, kolejny abstrakt


[Zwrotka 2: Jotuze]

Podejdź bliżej, chodź, zapraszam ciebie do mnie

Przyjrzyj się, co widzisz w tych szkiełkach zza powiek

To ten mały człowiek, który chciał naprawiać świat

Dziś wśród zgiełku sam, inni odeszli z biegiem lat

Jak mag rzuca czar, ja hipnotyzuję słowem

Uwalniam myśli swoje, odkrywam nowe rejony

Szukam tych wspomnień, obrazów skreślonych z pamięci

Tych pragnień, chcę żyć wśród wyzwolonych dzieci

Chcę poczuć ten smak wolności na swoich ustach

To tylko sen, marzenie? nie, to pustka

Kiedyś rozłożę skrzydła i uniosę się nad wami

Nad milionami, polecę tam, gdzie są wygrani

Do miejsca, w którym oddam hołd starym prawdom

Do Bogów, wśród których będę mógł powoli zgasnąć

Wtedy skończy się coś, zgaśnie światełko w tunelu

A na ziemi pozostanie testament spisany z wersów

Tam gdzieś w górze cicho schowany pomiędzy chmurami

Będę dalej trwał nie przejmując się już problemami

Wolny jak ptak, przez nikogo nie skrępowany

W swoim świecie usłanym tylko marzeniami, Bóg z wami


[Refren]

Nic nie rozumiem, świat ten nie mówi nic mi

Kolejne projekcje, rzeczywistość jak sny

Długie dni, zbyt długie, zbyt męczące

Kolejna chwila, kolejny abstrakt

Nic nie rozumiem, świat ten nie mówi nic mi

Kolejne projekcje, rzeczywistość jak sny

Długie dni, zbyt długie, zbyt męczące

Kolejna chwila, kolejny abstrakt