Threetyle #5

By Goblean

Released on October 24, 2017

Thumbnail

PART I [Misja]

Jestem na misji, kurwa tak dlugo, ze mówia mi missing - wróc -

-

Jestem na wizji, kazdy kto mija zaglada nam w miski

Slyszalem te wasze nawijki, kazda linijka to jebany missclik

Nie bywam bliski, a kazda po wszystkim pisze, ze miss me

Dalem jej chwile, dala mi kiss-pink, dalem jej numer, a chciala liczby

-

Z tymi szmatami to jak zakret w Danii, no bo wjezdzam w kurwe

Skrt, skrt, skrt, ona piszczy jakbym palil gume

-

Jestem jak piksy, bo tylko ze mna pokochasz wszystkich

Wróc, literówka, tylko ze mna pokonasz wszystkich

Oczy jak szpilki, ona ma szpilki, wiemy co robic

Oczy jak Wenus, ona jest z Wenus, wóda i molly, mamy co robic

-

Mam trzy zegarki, sa wszystkie rozwalone

Bo tak bardzo chce miec czas i tak bardzo juz nie moge

A zegarmistrz nie pomaga, chociaz kubki purpurowe

-

Jestem na misji, kurwa tak dlugo, ze mówia mi missing - wróc -

Jestem na wizji, kazdy kto mija zaglada nam w miski

Slyszalem te wasze nawijki, kazda linijka to jebany missclik

Nie bywam bliski, a kazda po wszystkim pisze, ze miss me

Dalem jej chwile, dala mi kiss-pink, dalem jej numer, a chciala liczby

PART II [grypa_mixdown]

Ogien na wache, auta na gaz, flow jak Adidas bo to 3 pas

Czekaj, co? Czekaj, co? Czekaj, jak? Eighteen? Nie pasy, a pas startowy

Nie pasy, a paski, nie pasek, a paski, pasy sa passe

Wymagam - place, ide na parking, jade na basen

Mala mnie kocha, ja niekoniecznie, chca mnie na Esce, byc wole na M'ce

Byt wolny jak przestrzen, zbyt wolny na miejsce i zdolny na kretes

Ide na kregle

Czyli 3 dziury. To mialem w planie, lecz nie jestem pusty, a to takie puste

Jak niegdys kieszenie, juz nie sa puste, odkad tam wszedlem, to mialem w planie, to moje miejsce:

Poznanie sensualne, przez zblizenia seksualne, bylem Kantem i znikalem, pierw puszczajac szlaufy kantem, pardon

Zwiekszam dawke, trace pamiec, robie tylko to, co musze, czyli wszystko, to co chcialem dawno

PART III [Ona chce]

Hook:

Ona chce rapera, a nie mnie, rapera, a nie mnie

Wzrokiem ścina mnie ta ździra, chce rapera, a nie mnie

Verse 1:

Wokół się kręci jak życie, wokół się kręci jak ziemia

Mówi mi "słońce" dlatego, mówi mi "kotek", ja mówię jej "elo"

Kumple znów chylą gdzieś kielon i smażą te kielo

I czuję się świetnie, bo żyję na trzeźwo

I czuję się kurwa najgorzej, bo nie mam z kim gadać normalnie

Jak nie ma nikogo lepszego, niż ja aktualnie

One się kleją, choć są odklejone

Biorę na hotel, nie biorę za żonę

Płacę za nocleg, nie płace za nockę

Vintage Fila i Ralph na sobie, każdy patrzy za tym logiem

I to fajna sprawa, bo przynajmniej nie widzą, jak braknie by włożyć do gara

A czasem się zdarza

Nie lubię tych kurew, choć czasem się zdarza, nie czuję w ogóle już nic

Nie płynę z tym nurtem, to normalna sprawa, a dlaczego już wyjaśniam ci

Bo to ja jestem nurtem, czas zacząć uważać, bo patrzą na dłonie mi

I chcą za nie łapać, wybacz mi mała, ale odpada, jak z palca ci tips

Gdy próbujesz drapać swojego chłoptasia, co bujasz się z nim, bujasz się z nim

Marnego chłoptasia, co bujasz się z nim, nie bujasz się w nim

Roofcats to movement, Goblean to film, one są puste, nie chce już nic

Albo gotówkę, tylko nie szczyt, zaraz tam wrócę, dajcie mi żyć!

Hook:

Ona chce rapera, a nie mnie, rapera, a nie mnie

Wzrokiem ścina mnie ta ździra, chce rapera, a nie mnie