Satori

By Gedz

On Satori

Released on June 6, 2014

Thumbnail

[Intro]

What is satori? Satori is something

That cannot be really expressed in a word uhm..

Moment of clarity, where you have your epiphany of life, your ugh..

A moment that changes you

A moment that you begin to take your journey to the other side

To the unknown, and umm.. when you change your way of life

Just know that if you have your satori

You, umm.. you probably know what I’m talking about


[Hook: Gedz]

Małe, duże, krótkotrwałe, długie

Jakie by nie były, trzymaj głowę w górze

Jakie by nie były, trzymaj głowę w górze

Jakie by nie były, trzymaj głowę w górze


[Verse 1: Michał Kisiel]

Gram, motywuje mnie fan, który docenia

Sam się nie zmieniam, a zmieniam stan skupienia

Mam plan i przekażę go wam teraz, bo znam temat

Gdy robię rap zapominam o problemach

Tylko spokój ducha może ukoić brak wiary

I woli, boli jak dziary maori, byłeś na fali

Do woli, kiedy czekali na Olimp

Do przodu, pomału, powoli; satori

Niech ktoś, kogo kochasz wyrwie Ci serce

Następnie zmrozi Ci wnętrze

Wtedy zrozumiesz, że problem to szczęście

I nawet najmniejsze wymaga poświęceń

Zamiast myśleć o klęsce

Opisz to wersem i umieść w piosence

I zagraj ją ludziom bez tremy na scenie

Nie myśląc już więcej o żadnym problemie


[Hook: Gedz]


[Verse 2: Gedz]

To moja Budda dharma

Wyryta na psychice jak na kamieniach mantra

Czuję to brzemię; krijamana karma

Zło działa jak magnes; zorza polarna

All in jak Ras, ostatnia karta

Nigdy lub teraz, ostatnia szansa

Życie to bitwa, nie bajka - gonitwa

Nie ważne, czy boso czy w Nike'ach

W głąb głowy zajrzyj, tam nie ma matni

A pierwszy z problemów staje się ostatnim

Wyzbądź się gniewu, przejdź na drugą stronę

Zaufaj medytacji w poszukiwaniu prawdy

Open your mind; trepanacja czaszki

Doceń swe myśli, to właśnie satori

Pamiętaj, by nigdy nie zbaczać z drogi

Nawet, kiedy duchowy kompas zawodzi


[Hook: Gedz]


[Verse 3: Famson]

Żyję, oddycham czasem nie po woli - żyję w Polsce

Jak masz robotę, masz lukier

Bo wszystko kosztuje - chata, fryzjer, cukier

Ale to nieważne - liczą się bliscy i paru ziomków

Wokół trochę szczęścia, brniemy do przodu

By nigdy nie znikło z horyzontu nam

Mam kilka zwrot i moje do re mi fa sol la si do

Łeb wysoko, wysoki lot, żyję szybko i kocham to

I nie chcę, by ktoś przeze mnie płakał

Nie chce wciąż non stop, non stop na melanżach, ale

Wszystko dla miasta, miasto w zamian mnie wchłania

I znów fruwam, by spaść

Przelatuję przez cały świat, kruszę go jak bakę

Małe problemy jak hajs, większe problemy jak czas

"Tyk!" - spłynie, "Tyk!" - spłonie, non stop lata lecą

Ilu ludzi na świecie jest, ilu po sobie zostawi echo?

Ja żyję na full, bo wiem że nie będę mógł, gdy zęby czasu to oszpecą

Stawiam swój ślad, lecę przez świat póki nie przykryje mnie piach

To mój świat, wokół wy, my i ja rytm bit i bas

Tak lecę, lecę aż w końcu odnajdę swój pas

By wylądować tam, by wylądować tam, by wylądować tam


[Tekst - Rap Genius Polska]