Released on November 23, 2025

Thumbnail

Łatwiej jest pomagać niż pomoc przyjmować

Do naga się rozebrać niż ubrać w słowa

Nie idzie się pozbierać, zacząć od nowa

Ani wylizać z tego, ani wypisać, szkoda

Bo bym wypróbował, a przy okazji

Chciałbym ci obiecać, że się nie dam zabić

Takim jak my nie wygraża nikt inny poza nami

Ale ciągle brak odwagi na akt odwagi

Jeszcze to ADHD śmieszne

Sprawia mi cierpienie ICD-10

Pewnie opowie lepiej ode mnie kim jestem

Poznałem tajne kody i znam sekretne przejście

Na drugi brzeg, gdzie zobaczę słońce w nocy i latem śnieg

Królika trzymać w dłoni, zagłaskać go na śmierć

Dawaj nielegalny lek na mój racjonalny lęk

Przecież muszę coś jeść!

Czemu milczę? kiedy powinienem krzyczeć?

Czemu żyję? kiedy powinienem wisieć?

Mnie to nie bawi, że się o mnie martwicie

Ale to się samo pisze, to samo życie

Kiedy wszystko już się sypie

Dlaczego życie nie daje nam zwitek?

Do pustych szafek nadal nic nie wstawiłem

Nagrywam płytę, żeby zapełnić ciszę

Płaczę, jak mężczyzna chce płakać

Bo mówię, co mężczyzna chce mówić

Rozjebane buty wygładzają asfalt

A samo to, że chodzę jest powodem do dumy

Ponoć dobre czasy rodzą słabych ludzi

A słabi ludzie dziedziczą fortuny

A ty potulny masz tu traumy i długi

I nie ma co się szarogęsić, do nędzy, do kurwy

W brzuchu wieloryba niepotrzebna wędka

W każdym lustrze w domu straszy martwa strefa

Nie widzę tam człowieka, nawet nie rzucam cienia

Tym bardziej oskarżenia, że w końcu odeszła

Gdzie to zmierza? ja nie mam pojęcia

Wybrałem całe wolne, żeby je przespać

A gdybym mógł cofnąć czas chociaż trochę

To wszystko od nowa bym zjebał

Zdechnę zanim się wyleczę

Już dałem z siebie co najlepsze

Teraz mogę dawać dreszcze, jest dawno już po trzeciej

Ja nie wiem ile leżę, no to siedzę

A kiedy wszystko już się sypie

Dlaczego życie nie daje nam zwitek?

Wspólna podróż okazała się bad tripem

Nagrywam płytę, żeby zapełnić ciszę