Released on March 27, 2018

Thumbnail

Spotykam kolegę z dawnych lat, co lepkie łapy miał

Dlatego nie gadałem długo z nim, bo na co mam?

Wysiadam z fury, tuż po sfinalizowanej akcji

Bo mój kurczaczek spieszy się, by coś załatwić

Mówię jej "Leć, ja z gościem se zapalę szluga"

Pytam, co u niego słychać, on mówi, że nuda

Nadal mieszka u mamy, coś tam zwykle rucha

Bo to taki typ, co zawsze był w związku, nieważne jaka dupa

I co u mnie, bo widział kawałki

Życie rapera, mówi, pewnie dupki i melanżyk?

Że u niego trochę w piździe z hajsem

Ale tu se dorabia, tam coś robi, żyje normalnie

Mnie to trochę chuj obchodzi

Ja żyję na sto procent i wygrywam co dzień

Nie ma opcji, że mi nie wychodzi i nie schodzę z drogi

Mówię mu, że może się odzywać jak potrzebuje pomocy

Wiadomo o co chodzi

Czuję, że mnie nienawidzi za to, że mam tyle mocy

Nigdy nie ignorowałem akcji mając w głowie głosy

Słucham diabła, bo on przynajmniej nigdy nie próbował być dobry

A Bóg miał swoje za uszami

Nie ufałbym mu, bo jeszcze padłbym ofiarą jak Hiob

Dobro wygrywa tylko w bajkach

Obserwuję po mieszkańcach Warszawy, tu jest tylko zoo i zło

Tu jak się ma miękką dupę, to się dostaje po niej

A jak się nie ma uczuć, to możesz robić swoje, ej

Jestem zepsuty tak, jak miasto moje

Ale to w nim właśnie, typie, każdy hajs podwoję

Bo jestem tu od zawsze i wiem jak grać

Jak se dajesz wejść na baniak, to wtedy nie masz szans

Ja dawałem za długo, a teraz wyrwę z gardeł

Idę z fartem

W sukces obracam porażkę

Jestem młody Midas, a nie paparuch, co się zajara, że dostanie jakiś papier i uderzy mu fantazja

Jestem facetem, robię hajs i mam włosy na jajcach

Nie kurwa dzieckiem, co się zesra i będzie płakać

Wyrosłem z takich akcji, mordo

Wiem, co widzę przed sobą, nawet gdy mur będę głową musiał przebić, to przebiję i daję słowo

Nie ma, że się nie da - to jest moje motto, moje logo

Moja pierdolona rzeczywistość

Nie zmieniłem się dla nikogo i tak zostanie, dziwko

Nie jestem studenciakiem, co po zajęciach wyskoczy na piwko

Tylko gościem, co przed trzydziestką będzie miał milion

Nie żałuję niczego jak Edith Piaf

Jak los mi zabrał coś, to po to, by później coś dać

Z moimi ludźmi mogę konie kraść

Ale póki co mamy na czym robić hajs

To jest WWA street

Jak jest lipa z hajsem, to po to, by zaraz się wzbić

Jak jest ciężki czas dla bani, to po to, by zara był git

Nikt nie wierzył, że się uda

Dla nich chuj na pysk (dla-dla-dla nich chuj na pysk)

Przeszło mi przez łapy tyle hajsu

Chuj, nie mam nic

A ci bananowcy będą chcieli mówić jak żyć

Bo dostali za dużo, a przydałoby im się jedno

Żeby dostać, ale solidny wp...