Released on September 17, 2021

Thumbnail

Yo, ZOO, yo, hm

Po każdej porażce, wstaję dwa razy silniejszy

Będę tak upadał, póki nie będę najlepszy

W konsekwencji widzę drogę

A konsekwencją tego będzie życie na wysokim poziomie

Łatwy kąsek nęci, ale konsekwencje znane

Powtarzam sekwencję, wszystko idzie zgodnie z planem

Parę ruchów i zara lecimy nad Sekwanę

Parę buchów, bo na ŚRÓ mamy jak w Amsterdamie

Zoo! nie lubimy kamer

Tam gdzie wbija ZOO ZOO

Od razu się robi zamęt

Nie gra coś jak rezerwowi

To będzie gadane

My to zwykłe typy co w mordę powiedzą prawdę

A nie będą lać wodę, jak u Kuby dupki w mini lub w szortach

Ci raperzy powinni mieć na roksie swój biogram

Niе chce słyszeć słowa ‘kontrakt’, bo przypuszczam kontratak

Mój styl Mortal Combat, a ich morta de lacha

Wstydеm nie jest płakać, wstydem jest się poddać mając tlen

Powiedziałem "A", a z pędzącego pociągu się nie wysiada

Nie będę wymyślał, że szyny były złe

Miewam gest ale czasem to środkowy palec

Dla swoich mam miłość a na resztę wyjebane

Tyle dam ci serca, ile sam dostanę

Nie mam prawa jazdy, mimo to nieraz się kurwa przejechałem

Ale dzisiaj nie chcę im pojechać

Bo bycie zawistnym to jest istota człowieka

Frosti to jest zwierzak, ZOO to inna kwestia

Zawsze byłem niespokojny tak jak wulkan "Etna"

Mają tupet ci co sterują na mukę i

Zrobi im się łyso niech założą tupecik

Podpalili się a ogień szybko równie znikł i

Zgaszeni na glebie tam pecik i tu pecik

Jadę dalej masz łeb będziesz mym padawanem

Ucieka mi pomysł bo się opór najarałem

Nie mam dredów, a jestem prawdziwym rastamanem

Palę camel piję wodę kiedy mam saharę

Chłopaki w maskach się bawią jak na karnawale

Dobre ziółko masz wariacie z chęcią sam zapalę

I zawinę ze swojego coś tam mam na stanie

Ręka w tara dalej i do kogoś tarabanie

Nawijam makaron robię sobie jaja stale

Boczki zrywać ściska grzyba i nie gada wcale

Kręcę glona kręci bulion w michę zlewane

Tamta świnia same kości przepis łap na ramen

I ją nakarm ty, ona nie jest przeziębiona, a ma po weekendzie katar

Marzy o torebce a na stole leży siatka

Tyle wielkich zmian przyjazd do wielkiego miasta

Nie wróci na wieś, bo tam każdy dobrze wie co potrafi ta panienka

Każdy małolat i zgred z okolicy dotykali ją jakby grali w berka

Wytykana palcami, sama jak palec

Ale ma w małym palcu jak wokół niego owinąć ofiarę

Zapakowała graty i ruszyła na PKS

I na dworcu zachodnim przywitała Warszawę

Ale tu nie jest tak kolorowo, jak myślała wcześniej

Śmieszne, zderzenie z rzeczywistością bolesne

W wielkim mieście, przypiszą twoje zasługi sobie

Nie przypisze szczęście, wieczorem w tłumie

Poranek solo, serducho kłuje, kiermana brzęczy a bieda piszczy

Wczoraj się tuliłeś mówiłeś bracie, a dziś nie pamiętasz ksywki?

Ale spokojnie, on zapamiętał bo były kredki

Niekolorowe, nie w pudełeczku, ale w samarze takie jak lubisz, małe i drogie (yo)

Wychodzę na street ludzie zakładają maski

Sam założyłem jak wybiłem na street ale nie Covid, bądźmy poważni

Bo, tutaj wyczują czy jesteś odważny, typo się prężył

Ale się zbłaźnił a ciągle myślał, że taki jest straszny

Ale wiesz, co, życie nierówno rozdaje nam karty

Ale nie tasuj się ryjek za bardzo nawet jeżeli w rękawy masz asy

Samej kasy pełną kiermanę, imperium budujesz latami

A potem widzisz sie z takim panem i taki finał, że król jest nagi, u

Hagrid, Hagrid, wielki chłop, ale dla swoich serce zostawi

Nawet bez magii naprawi chuj nie jak maggi

Tylko rodzina się liczy jak kabi

Tamci to mogą się pobawić moimi jajami

WWA styl, ZOO, ty nie szukaj w navi

Frosti młody, Modrilliani, opisuje fakty, ale to trzyma w napięciu i kręci jak akty

Mimo, że czasami na styk, to z tarczą a nie na tarczy

I z twarzą nie chowamy głowy w piasek

Bycie w porządku wystarczy, yoo

ZOO to nie melanż, ZOO to idea, ZOO filozofia

U nas omerta u was oferta i zmiana ziomka

Byle oferma nie znajdzie miejsca u nas w stadzie

Ja już za dobrze znam takie przypadki, wiem, że się nie odmieniacie

Dupki, ciągle piszą do mnie dupki

W chuj ich, nie było jak byłem grubiutki

Ale pod blokiem juz czekają głupki

Idziemy napić się wódki

Mieć wyjebane na skutki

Do moich braci nie kumpli

Ostatni sezon siedzimy na dziupli

Się wjeżdża, jak crazy Włodar się wjeżdża

Niech to usłyszą dziś wszystkie osiedla

ZOO ZOO rośnie jak od teścia i będzie wielkie jak bestia

Całe nasze życie byku to spontan, na co dzień praca albo robota

Ale jak można wtedy porządzić idzie hołota

I wtedy bum tralalala

I wtedy shakalaka

I czasami łohohoho

A czasami ratatata

A rano jest ojojoj

A czasami hahahaha

Bo typu ZOO ZOO ZOO ZOO

A reszta y y y y, yo

Młody Serghio Ramos

Ciągle latam za sałatą jak Danio

Spółka ZOO entertainment, grrr, yo, yo

Miarka się przebrała i wylewam żółć mimo, że nie szczam na nich

Wrzucam mięsko se na ruszt wcinam plastrami

Tamci to nie mają jaj żeby stać z nami

Sami przybijają sobie piątki jakby klaskali

Równo na zegarze, to jest czas na nich

Dla nas równo, dla nich gówno, tak się robi hajs honey

Tak się robi rap, czais, tak się robi trap, czaisz

Nawet kiedy wieje chujem płynę na fali

Chodzę dumny, ona mówi PUFF DADDY

Ale się nie rzucam w oczy, bo mam ruch i mam plany

Jaki plan masz Kubuś? W bani gram na ruchu

A potem wbijam w moją lalkę jak w lalki voodoo

W moich wrogów, bo mam powód

U was jest za ciepło, kurwy, nadchodzi powódź

Gęste chmury nad Warszawą, to pogoda dla bogaczy

Robię to dla moich graczy

Jedyne co możesz nam zażyczyć, byku, to po pół grocha

Co tam? Robimy na scenie gnój total

ZOO, ZOO wizytówka to zawsze jest w chuj kozak

Nie mam czasu gadać o głupotach

Jedyne co możesz nam zażyczyć, byku, to po pół grocha

Co tam? Robimy na scenie gnój total

ZOO, ZOO wizytówka to zawsze jest w chuj kozak

Nie mam czasu gadać o głupotach, ty

Jestem zwierzak, wychodzimy z braćmi z klatki sobie coś odjebać

Szkoła życia, siadaj, słuchaj, pierwsza lekcja temat

Jeśli była zdrada no to jakie kurwa przebacz

Za bycie lamusem czeka już na ciebie medal, ty

Oraz order, więc zamknij kurwo mordę i oddawaj za torbę

Przenoszę cię w folder zjawiska nieistotne, yo

Kamieniem w mordę i się zawijaj rock’n’roll

Palimy jazz, ale nie hondę

Zgubiłem się gdzieś i robię comeback

Straciłem czas, straciłem forsę

Siedziałem w jaskini a tam szlifowałem formę

Wyszlifowałem diament, wy macie przejebane

Pierwszy dill zrobiłem grubo przed pierwszym legalem

Moi bracia ciągle na ulicy tak jak panek

Wyjebane gały z orbit, my jesteśmy z innych planet

Jedyne co możesz nam zażyczyć, byku, to po pół grocha

Co tam? Robimy na scenie gnój total

ZOO, ZOO wizytówka to zawsze jest w chuj kozak

Nie mam czasu gadać o głupotach

Jedyne co możesz nam zażyczyć, byku, to po pół grocha

Co tam? Robimy na scenie gnój total

ZOO, ZOO wizytówka to zawsze jest w chuj kozak

Przestań już się pytać o Rap Nokaut

Pozdrówki dla Oxona, ale kurwa ile można

Siadaj typie, zobacz, bo na twoich oczach tworzy się historia

To ZOO, pow, DO ZOBA, grrrr