Released on March 29, 2018

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Poka dupę, poka cyce

I nie mów jak masz na imię, no bo złapie schizę

Jeszcze bardziej mniej wyjebane mam na to ile

Masz serduszek i followersów na swoim IG

Chcę, żebyś dławiła się moim fiutem przez tydzień

Wyrwę tobie włosy, a potem szybko se wyjdziesz

Szybko tak, bo w drodze pójdziesz przez linię

Dziwko wal i możesz już, tam są drzwi

HEJ, HEJ, HEJ, HEJ

Więc szybko zapomnij, ja jestem dzikusem z Polski

Głośno krzyczę, jak leją się litry wódki

Cicho gadam, kiedy trza robić pieniążki

Mam kolegów, kiedy jest życie nad poziom

Mam kolegów, kiedy jem jeden posiłek dziennie

Było kozak, także zioło, kogo, flotą, nocą

Ale było także: browar, knopa i osiedle


[Zwrotka 2]

I nie próbuj mnie zmieniać

Bo oni tu byli, jak było do zera

Tyle, że nie było widać światła na końcu tunela

A mimo to ślepo, w ciemno

Dawali wsparcie, jak siemasz

Zobaczysz jak będzie teraz

Boisz się, że mi odjebie

Może nie, może bardziej odjebać

Jak nie będzie hajsu i trza będzie coś zajebać

To zajebie nawet, jakby mieli mnie za to odjebać


[Zwrotka 3]

To jest styl BBS

Płonie spliff, leję się czysta, GŻDL

Rozjebiemy BL, głośniej krzycz

(?) nasz dick, będzie źle

Tutaj każdy jest hardkorem

A nie jakimś amatorem

Kolegów się ma, a nie wybiera

Dupa jest, a potem ni ma

A wygrywa przyjaźń

Bo zwyczajnie jest prawdziwa

Czaisz follow-up?

Bo to którędy idę, to jest właśnie moja droga

Moja droga, nigdy nie rzucę gniazda dla pieroga

On cię pokocha, ja mogę zdoić i spadać

Possij kutasa

I mów do mnie tata