Released on November 26, 2015

Thumbnail

[intro]

Twarz przy glebie, perspektyw brak

Czarne chmury na niebie, już kręcą bat

Smak porażki i krwi po skroni spływa cicho

Znasz geneze słów pamietaj nie śpi licho

Świat jakby zamarł, czas zatrzymał w miejscu

Zrywa się wiatr coś unosi się w powietrzu

Nic nie ma sensu, już nie mam siły walczyc

Gorycz porażki przełykam raz ostatni


[Zwrotka 1: Felipe]

Na tarczy, nie chcę wrócić, zawrócić muszę

Wystarczy, nadszedł dzień by kończyć katusze

Umacniam duszę, by stanąć na nogi, świat złapać za rogi, w końcu poczuć stan błogi

Musze wstać kurwa mać, przecież wiem, że dam rade

Kilometry do przebycia życia autostradę mam

Przed sobą do zdobycia wiele. Możemy więcej

Jedną sugestie mam, rób to co podpowiada serce

Te kiloherce noszą w sobie prawdę

Choćbyś szedł boso, pokaż, że masz charakter

Nic nie warte spojrzenia ludzkie wokół

W końcu pójdą na marne i nie dotrzymają kroku

Lepiej się obudź, nim zaśniesz na dobre, smutny korowód już za życia wystawi Ci pogrzeb

Działaj mądrze, nie daj sie zwieść, demonom powiedz cześć

Karabin weź, wstań, całe życie to test


[REFREN GIBBS]

Kiedy stoisz sam na zboczu

Nie skacz bracie siłę poczuj

Na zakręcie życia zrozum

Nie ma światła bez walki w mroku

Nie postawisz dalej kroku, jeśli dobru stawisz opór

Na nas wszystkich czeka ogród mimo przeciwności losu


[Zwrotka 2: GMB]

Przywiał wiatr informacje niedokładne

Szeptał mi, że świat będzie trwał aż nie upadnę

Nie musisz się już bać, że ktoś życie Twoje skradnie

Tylko brat podpowiada głosem " Trzymaj tam się Bracie!"

Nie możesz spać i życiem się cieszyć w pełni

Kiedy chcesz wstać i biec, nadchodzą lęki

Czy musisz stać w tej beznadziejnej pętli

Na widoku żadnej ręki, która pomoc by Ci niosła

Tu cisza daje postrach, przerażenie sieje otchłań

Nie sposób tu opisać tych towarzyszących doznań

Oznak brak, padł, czy wstać da radę

Niech historie piszę świat, nie czas, czy upadek

Musisz wstać, uzmysłowić sobie, że wygrałeś

Nie poddałeś walki, nie wyciągaj białej flagi

Jeśli nie brak Ci odwagi weź karabin z ziemi wstań

By nikt nie widział wpadki, ten spektakl dalej trwa


[REFREN GIBBS]

Kiedy stoisz sam na zboczu

Nie skacz bracie siłę poczuj

Na zakręcie życia zrozum

Nie ma światła bez walki w mroku

Nie postawisz dalej kroku, jeśli dobru stawisz opór

Na nas wszystkich czeka ogród mimo przeciwności losu


[Zwrotka 3: Ruby]

To dla Ciebie dzieciak, zwrotka jedna druga trzecia

Mówi dobry chłopak żaden życiowy kaleka

Dla tych co odeszli i nie ma już ich z nami

Widocznie tak ma być, umieramy sami

Nie wszystko rozumie świat dziwnie zbudowany jest

Jak mało go masz, jesteś gorszy rządzi cash

Ludzie ogłupiani tak łatwo dają się sterować

Żywe trupy, które można już pochować

A Ty wstań dzieciak, kiedyś będziesz miał rodzinę

Każdy ma problemy, głupiec rzuca się na linę

Nie bądź jak inni opinii marionetki

Polski Matrix, do wyboru dwie tabletki

Jedna to Ty. Drugą łykają Oni

Żyć w zgodzie z samym sobą, albo żyć w niewoli

Czas nas goni, unikaj monotonii brat

Idź za głosem serca, nie za tym co famazoni

Będą mówić Ci jak żyć, co masz robić, gdzie masz iść

Lecz pamiętaj, że za Twoje błędy nie odpowie żaden z nich

To zwykły kit z każdej strony nam wciskany

W labiryncie życia pokrzyżuje plany

Wielkie rzeczy, budowane są mozolnie

Pośpiech niewskazany jest, szukaj go na wojnie

Żyć spokojnie, powiedz czy tak dużo chce

Krzyż na drogę, nie poddawaj się


[REFREN GIBBS]

Kiedy stoisz sam na zboczu

Nie skacz bracie siłę poczuj

Na zakręcie życia zrozum

Nie ma światła bez walki w mroku

Nie postawisz dalej kroku, jeśli dobru stawisz opór

Na nas wszystkich czeka ogród mimo przeciwności losu


[Zwrotka 4: Ostry Bezimienni]

Gdybyś miał me problemy nie chciałbyś już wstawać z łóżka

Męczy Twoją głowę ta Pandory puszka

Niedobra wróżka pisze życia Twego tory

Więcej tutaj bólu i cierpienia do tej pory

Więcej też potrafi dostrzec człowiek, kiedy chory

Mówi Ci to chłopak, który bagaż niesie spory

Też mam takie dni, kiedy nie mam w sobie mocy

I niejeden raz sam płakałem w nocy

I nie chodzi o to, aby wpadło pare złotych

Bo pieniędzy brak to wcale nie kłopoty

Znacie moje loty, dam wam amfę w moich słowach

Trochę koksu na tych nutach, by pozmieniać w waszych głowach

[?] w gramofonie

Narkotykiem motywacji nazwiesz moją fonię

Unieś swoją głowę, lecisz dumnie z moim rapem

Jeśli masz kosztować życie, to kosztuj go ze smakiem


[Refren]


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]